Pamiętam jak dziś dzień, w którym po raz pierwszy usłyszałem o postapokaliptycznej powieści Dmitrija Głuchowskiego, opisującej życie ludzi, którzy po wyniszczającej wojnie atomowej, znaleźli schronienie w tunelach metra. Książkę wchłonąłem błyskawicznie, więc nie ukrywam, że wyskoczyłem z kapci, gdy usłyszałem o grze na jej podstawie. Na szczęście 4A Games nie starało się wpakować na siłę trybu multiplayer, skupiając się na klimatycznej przygodzie w trybie singleplayer. Last Light pozostaje wierne drodze obranej przez prequel, jednocześnie stawiając śmiałe kroki naprzód…