Nowy Tom Clancy’s Splinter Cell: Blacklist na tegorocznym Electronic Entertainment Expo zaskoczył pozytywnie. Nowe realia, nowa grafika i sposoby rozgrywki (o bajerach typu Kinect nie wspominam). Redakcja Gamereactor usiadła wraz z dyrektorem odpowiedzialnym za ten projekt. Patrick Redding wypowiedział kilka ciekawych kwestii na temat scenariusza.
Splinter Cell: Blacklist
”Minęło sześć miesięcy od wydarzeń z Conviction, które miały wpływ na Sama Fishera. Rozpoczyna on nowy etap w swoim życiu – chce zmian. Zostaje jednak skonfrontowany z brutalną rzeczywistością w postaci tytułowej Czarnej listy. Ta właśnie lista staje się kartą przetargową terrorystycznej organizacji, której żądania są następujące: wycofać pokojowy kontyngent wojsk Stanów Zjednoczonych z ich ojczyzny. Giną ważne osoby a prezydent USA postanawia wysłać na okupywane ziemie kogoś kto sobie z tym poradzi. Wybór jest oczywisty” – Sam Fisher
Patrick Redding przyznaje, że będzie wiele zwrotów akcji, a całość będzie skomplikowana. Na dzień dzisiejszy nie chce on zdradzać zbyt wielu fabularnych kruczków. Wiadomo że ma być brutalnie, bez kompromisów i dynamicznie. Padło też kilka słów na temat rozgrywki i konceptu tej franczyzy.
”Dla nas Conviction był momentem kiedy mogliśmy dać życie wielu naszym pomysłom. Te pomysły są kluczowe i tutaj w Blacklist, które będzie grą jeszcze bardziej skupioną na skradaniu się i cichym akcją. Nie oznacza to odejścia od otwartych konfrontacji, takowe też będą mieć miejsce”
Zostaje nam tylko czekać cierpliwie. Na mnie Tom Clancy’s Splinter Cell: Blacklist zrobił ogromne wrażenie. Jest klimat i dobry scenariusz (w końcu to Tom Clancy), a to wszystko, jak przyznaje Patrick Redding, ubrane w szaty stealth. Dla mnie bomba!








Juve
