Ostatnia produkcja studia Dark Energy, znanego wcześniej jako Blade Interactive (m.in. seria World Championship Snooker), jest dosyć nietypowa – jej głównym bohaterem jest tak naprawdę woda. Hydrophobia Prophecy, bo o tej grze mowa, to ulepszona wersja Hydrophobii wydanej już dobre kilka miesięcy temu na Xboxa 360 i PC. Owszem, grafika uległa poprawie, zmieniono zakończenie i kilka innych rzeczy, ale gra nadal prezentuje się bardzo przeciętnie.

Akcja Hydrophobii umiejscowiona została w przyszłości, na pokładzie gigantycznego statku Queen of the World. Wcielamy się w postać młodej pani inżynier – Kate Wilson, której przyjdzie stawić czoła grupie terrorystów. Nie ma zatem mowy o niczym zaskakującym. Standardowa historyjka, standardowa bohaterka, fabuła do bólu przewidywalna, scenki przerywnikowe zmontowane jakby w 2005 r. (lub wcześniej). Gameplay opiera się przede wszystkim na elementach zręcznościowych (m.in. skakanie po rurach, nurkowanie) oraz strzelaniu do terrorystów. W zdecydowanej większości lokacji napotkamy wodę, która czasem przeszkadza, a czasem pomaga. Paniom i panom z Dark Energy udało się dobrze oddać zachowanie wody, jej fizykę – to właściwie jedyna zaleta Hydrophobii.

Poza nędzną historyjką, Hydrophobia Prophecy może nam zaoferować marnej jakości wrażenia wizualne (zdarzają się chrupnięcia animacji…), przeciętne udźwiękowienie oraz mocno przestarzały system walki. Niedopracowane jest również sterowanie, często nasza sympatyczna skądinąd bohaterka reaguje z opóźnieniem. Nie zabraknie ponadto przenikania obiektów i innych podobnych bugów. Przemierzając pokłady owego potężnego statku, nie trudno odnieść wrażenie, że Hydrophobia mogłaby być w sumie grą dobrą, ale musiałaby pojawić się na rynku jakieś osiem lat temu, a nie w 2011 roku.
PLUSY:
– niska cena
– fizyka wody
MINUSY:
– niedopracowane sterowanie
– przewidywalna fabuła
– przeciętna grafika (nie dotyczy wody)
OCENA: 4/10
Autor: by Mateusz „machiku86” Pietrzyk
