Yakuza 4

Yakuza-4-small
Yakuza-4-small

Yakuza to marka o dużym potencjale, lecz wymaga nowych rozwiązań i poważnego dopływu świeżości. W innym przypadku czeka ją zapomnienie lub ograniczenie docelowej grupy odbiorców tylko do mieszkańców Japonii oraz fanów szeroko pojętej kultury japońskiej.

Kolejna, czwarta już część Yakuzy, jednej z najbardziej znanych serii Segi, nie zaskakuje. To w zasadzie nadal ta sama gra, której sednem są walki uliczne. Oczywiście, wiele rzeczy poprawiono, poszerzono, mamy także do czynienia z całkiem nową historią, ale obyło się bez żadnej większej rewolucji. Ten (wydany tylko na Playstation 3) tytuł ma wciąż spory potencjał, lecz coraz bardziej widoczne jest to, iż Yakuza potrzebuje innego podejścia, swego rodzaju „nowego otwarcia”. Zbyt wiele tu archaizmów, zbyt wiele patentów popularnych w czasach świetności PS2. Naprawdę dużo można czwartej Yakuzie zarzucić, co i tak nie zmienia faktu, że to wciąż dobra, rozbudowana pozycja zapewniająca minimum 30 godzin rozrywki.

Watashi wa Kazuma Kiryu desu

Jedną z głównych cech Yakuzy była zawsze stosunkowo zawiła, wielowątkowa fabuła. Podobnie jest i w czwartej części. Tym razem jednak Sega postanowiła rozszerzyć skostniałą lekko formułę. Zamiast sztandarowego bohatera, będącego twarzą serii od początku Kiryu Kazumy, przyjdzie nam wcielić się jeszcze w trzy inne postacie. Cała gra została podzielona na cztery rozległe rozdziały – w każdym z nich pokierujemy innym bohaterem. Nowi „herosi” to odpowiednio: Shun Akiyama – stylowy zawadiaka, prowadzący podejrzane interesy; Taiga Saejima – mocarny osiłek, który zbiegł z więzienia o zaostrzonym rygorze; Masayoshi Tanimura – chińsko-japoński policjant, nałogowy hazardzista. W poszczególnych rozdziałach poznamy bliżej historię każdego z nich. Cały zamysł scenarzystów Segi opiera się w tym przypadku na jednym – wspólnym dla tych czterech typów – wątku dotyczącym mrocznych wydarzeń sprzed ponad 20 lat… Szczerze mówiąc, koncepcja podziału gry na cztery części, z zazębiającym się powoli głównym wątkiem fabularnym, wydaje się nawet ciekawa, ale problem stanowi nijakość owego głównego wątku. Fabuła Yakuzy 4 jest po prostu nudna, przesadnie rozwlekła, do bólu przewidywalna. Tak słabej osi fabularnej Yakuza jeszcze nie miała. I nie pomaga tu nawet sam Kiryu Kazuma, w którego skórę wejdziemy w ostatnim rozdziale. Do tego zdecydowana większość rozmów wlecze się niemiłosiernie – pod względem długości wstawek fabularnych produkcja Segi bez najmniejszych kłopotów zostawia daleko w tyle chociażby ostatnie Final Fantasy. Żenująco przedstawia się także forma owych przerywników – ok. 90% z nich zawiera jedynie napisy, najwyraźniej Sega postanowiła trochę zaoszczędzić na dubbingu. Takie rozwiązania nie powinny mieć zastosowania w 2011 r., szczególnie że pojemność płytek blu-ray daje twórcom tak wiele możliwości.

Yakuza-4-2

Tokijskie mordobicie

Rozgrywka nie uległa większym zmianom w porównaniu do trzeciej części. Wciąż zatem opiera się głównie na walce. Do dyspozycji dostajemy kilka podstawowych ciosów oraz dodatkowych specjali (QTE), które możemy odpalić po wcześniejszym naładowaniu paska „wkurzenia”. Każda z postaci dysponuje trochę innym stylem, ale nie robi to w sumie większej różnicy. W walce przyjdzie nam użyć także elementów otoczenia (kosze na śmieci, rowery, krzesła…) oraz wszelkiego rodzaju pałek, kijów bejsbolowych czy broni palnej. Walki prezentują się dobrze, nie brak również brutalnych wykończeń. Z czasem jednak stają się nudne – być może to kwestia ograniczonej ilości ciosów i combosów, choć raczej po prostu zbyt wielkiej ilości ulicznych potyczek, przez które musimy przebrnąć. Zawodzi ponadto poziom trudności, nawet na poziomie hard nie ma większych problemów z pokonaniem oprychów. Poprzednia część wydawała mi się trudniejsza; nie wiem, czym można wytłumaczyć to zagranie Segi. Jeżeli ktoś nie radzi sobie z systemem walki, to może przecież zmienić poziom trudności na niższy. Skończyło się to tym, że poziom hard w czwartej Yakuzie to odpowiednik poziomu normal (może i easy) w poprzedniej odsłonie serii.

Yakuza-4-3

Neony, bary i wędka

Akcja Yakuzy 4 dzieje się w przeważającej większości na zatłoczonych ulicach Tokio (dzielnica Kamurocho) oraz w jego podziemiach i na dachach budynków. Tym razem nie zwiedzimy zatem Okinawy (jak w poprzedniej części), za to będziemy mogli zbadać wnętrza pewnego więzienia, co jednak nie stanowi wcale zalety. Grafikę oczywiście poprawiono, szczególnie tekstury wyglądają lepiej. Niestety, animacje postaci pozostają na poziomie gier sprzed 5 lat – pod tym względem Sega znów zawiodła. Poza nieprzekonującą fabułą i biciem na ulicach Kamurocho, Yakuza 4 oferuje kilkadziesiąt sub-questów, których esencję można streścić następująco: „idź gdzieś i daj komuś w mordę”. Na szczęście, tym razem Sega nie wyrzuciła z europejskiej edycji barów z hostessami. Z każdą z nich można się zaprzyjaźnić, zaprosić do sauny czy na karaoke – ciekawe, typowo japońskie urozmaicenie rozgrywki, choć z czasem nużące. Yakuza daje też możliwość spróbowania sił w różnych mini-gierkach, takich jak np. łowienie ryb, kręgle, pachinko czy turnieje walk. Jest tego naprawdę multum. Aby ukończyć grę w 100%, będziemy potrzebować ok. 100 godzin.

Yakuza-4-4

Kamurocho będzie nasze…

Nowa Yakuza ma wiele ułomności – nieprzekonująca fabuła, kiepskie animacje i szereg rozwiązań rodem z czasów PS2. Ale to nadal ciekawa, godna rozważenia propozycja, szczególnie dla pasjonatów współczesnej Japonii. Poza tym, tak jak w poprzednich częściach, gracz nie ma prawa narzekać na brak możliwości – ilość dodatkowych sub-questów, mini-gier i różnych dodatków naprawdę przytłacza. Sega musi jednak przy następnej części zdecydowanie bardziej się postarać. Yakuza to marka o dużym potencjale, lecz wymaga nowych rozwiązań i poważnego dopływu świeżości. W innym przypadku czeka ją zapomnienie lub ograniczenie docelowej grupy odbiorców tylko do mieszkańców Japonii oraz fanów szeroko pojętej kultury japońskiej.

                
 

PLUSY:

– masa mini-gier i różności wszelakich

– długość rozgrywki (30-100 godzin)

– hostessy

– soundtrack

MINUSY:

– kiepska fabuła

– brak większych innowacji

– przestarzałe animacje postaci

 

OCENA: 7,5/10

Autorby Mateusz „machiku86” Pietrzyk

Tags from the story
, , ,
Written By
More from konadmin

Fable: Anniversary na Xboxa 360 na święta!

Fable Anniversary ukaże się na Xboxa 360. Czym jest najnowsze dziecko Lionhead...
Read More
Yakuza-4-small

Yakuza to marka o dużym potencjale, lecz wymaga nowych rozwiązań i poważnego dopływu świeżości. W innym przypadku czeka ją zapomnienie lub ograniczenie docelowej grupy odbiorców tylko do mieszkańców Japonii oraz fanów szeroko pojętej kultury japońskiej.

" />