Wolfenstein: The New Order – odrodzenie legendy?

Wolfenstein to legendarny przedstawiciel gatunku pierwszoosobowych strzelanin. Tytuł zapoczątkował gatunek FPS. Dziś możemy rzucić okiem na jego najnowsze wcielenie. Wolfenstein: The New Order dostępne jest na PlayStation 4, Xbox One, Xboksie 360 oraz PlayStation 3.

Wolfenstein ma bardzo długą oraz wielką historię. Jest to marka absolutnie pionierska oraz wybitna.
Wolfenstein ma bardzo długą oraz wielką historię. Jest to marka absolutnie pionierska oraz wybitna.

Na wstępie przyznam, że nigdy nie dane było mi zagrać w oryginalną, pierwszą odsłonę legendarnej marki Wolfenstein, ale szanuję ten tytuł i jestem świadomy, że to prekursor tego gatunku. Na wieść o nowej odsłonie serii ucieszyłem się, tym bardziej gdy usłyszałem, jakoby była ona skierowana tylko do pojedynczego gracza lubującego się w kampaniach singlowych. Wolfenstein: The New Order dostępne jest na PlayStation 4, Xbox One, Xboksa 360, PlayStation 3 oraz komputery osobiste. Fikcja świata tej gry, jest jej największą zaletą, a staroszkolne podejście do rozgrywki wyróżnia ją z tłumu. Czy nowa odsłona serii, jest jej godnym reprezentantem na konsolach nowej generacji?

W nowej odsłonie serii wcielamy się ponownie w B.J. Blazkowicza, amerykańskiego bohatera wojennego, który na 14 lat zachodzi w śpiączkę. Protagonista budzi się w roku 1960 i okazuje się, że jego wcześniejsze starania w walce z Trzecią Rzeszą spełzły na niczym. Naziści zdołali podbić całą Europę oraz zająć Stany Zjednoczone. W tej nieciekawej rzeczywistości nasz bohater musi po raz kolejny odnaleźć w sobie siły, aby obalić rządy terroru. Wstąpimy więc do partyzantki, celem ponownego starcia z faszystami. Wizja świata zaprezentowanego w grze, jest raczej ponura, ale zaprojektowana z polotem, rozmachem, oraz charakterystyką nazistowskiej Rzeszy. Świat bez nadziei, opanowany przez wszędobylskie swastyki, czerwoną kolorystykę oraz przepych. 

Najczęściej naszym obszarem działań będą zamknięte, ponure korytarze zamczysk, ale również zrujnowany Londyn, obozy jenieckie na terenie Chorwacji, czy też więzienie o zaostrzonym rygorze w samym centrum Trzeciej Rzeszy. Nowa odsłona Wolfensteina od firmy Machine Games przekonuje do siebie brudnym, pełnym przemocy klimatem, ale nie ucieka się do naświetlania okrucieństw II wojny światowej. Wojenna atmosfera jest tutaj zaprezentowana raczej z myślą o filmach akcji, ot chociażby świetnych ”Bękartach Wojny”. W trakcie rozgrywki spotkamy mnóstwo ciekawych postaci, tak złych jak i dobrych, a główny bohater to cyniczny, napakowany testosteronem komandos, który nie znosi Niemiec.

Wolfenstein: The New Order jest stylizowany na bardzo filmową historię, która czerpie wzorce z takich filmów jak Bękarty Wojny.
Wolfenstein: The New Order jest stylizowany na bardzo filmową historię, która czerpie wzorce z takich filmów jak Bękarty Wojny.

Autorzy gry rozplanowali rozgrywkę na rozdziały, toteż pod koniec pierwszego możemy już zadecydować o jednej z dostępnych dróg. Miałoby to wpływać na dalsze postępy w trakcie gry, oraz walnie wpływałoby na fabułę. Tak się jednak nie dzieje, a wybory moralne nie mają większego zastosowania w praktyce. Wolfenstein: The New Order jest grą stylizowaną na film, toteż w trakcie zmagań będziemy świadkami wielu ciekawych zabiegów stylistycznych – przechodzące w gameplay scenki przerywnikowe. Same sceny są zaprojektowane świetnie, jest ich dużo i racze nie powinny nudzić.

Rozgrywka nawiązuje do klasycznej formuły strzelanin pierwszoosobowych sprzed lat. Większość czasu spędzimy na bieganiu, strzelaniu, zbieraniu przedmiotów, skradaniu się oraz eksplorowaniu otoczenia. Nowe realia pozwoliły wprowadzić nową mechanikę rozgrywki. W trakcie zmagań będziemy mogli korzystać z nowego uzbrojenia, a najlepszym elementem są dwa karabiny maszynowe, które możemy trzymać w obu rękach. Co więcej, duet dwóch strzelb robi fenomenalne wrażenie, oraz jest niezwykle efektywny w starciach z wrogami. Efektowna akcja, oraz dopracowana animacja oddawanych strzałów, fizyka otoczenia, animacja zranionych przeciwników mogą się podobać. Brutalny spektakl potęguje możliwość rozczłonkowania wrogów. Nie są oni zbitą materią jak w większości dzisiejszych FPSów, w Wolfenstein: The New Order możemy roznieść przeciwników na kawałki. Arsenał nie jest może jakiś wybitny, ale jak najbardziej klasyczny – strzelba, karabin, snajperka, nów i kilka innych, mniej przydatnych dodatków. 

Niezwykle ciekawym elementem jest nowy bestiariusz wrogów. Naziści zakuci w ciężkie zbroje są bardzo podobni do przeciwników z Killzone’a. Wojna w latach sześćdziesiątych wygląda inaczej, na ulicach poruszają się wielkie roboty, mechaniczne psy, czy zdobycze nazistowskiej myśli technologicznej. Otoczka jest przerysowana z pomysłem, ale nie przywodzi na myśl standardowego science-fiction. Grając w ten tytuł można mieć wrażenie, że Trzecia Rzesza faktycznie mogła wprowadzić taki ład świata, gdyby alianci jej nie powstrzymali. Niestety, w większości na naszej drodze stają przeciwnicy z niższą ilością życia, którzy nijak są konkurencją dla naszego superbohatera. Sztuczna inteligencja wyraźnie kuleje, a pojedynczy żołdak, jest niczym mrówka skazana na zagładę, przed naszym bohaterem.

Starcia mają jednak to do siebie, że postanowiono na powrót do starszych rozwiązań. Podczas walki zdrowie się nie odnawia, potrzebujemy więc apteczek. Tych ostatnich wala się po środowisku gry sporo, ale sam zabieg zmusza nas do samokontroli i uważnego przemieszczania się. Ponadto wracają klasyczne fragmenty zbroi, znane chociażby z serii Quake, które wpływają na wytrzymałość Blazkowicza. Rozgrywka jest w miarę zróżnicowana, ponieważ raz będziemy z kompanami szturmować fortecę nazistów, drugim razem się skradać z nożem w rękach, aby jeszcze gdzie indziej rozwiązywać proste zadania poboczne. Chwała autorom za to, że udało im się rozbudować linię fabularną gry, chociaż po pierwszym razie, można spróbować podnieść sobie poziom trudności, aby cieszyć się tytułem jeszcze raz. Generalnie brak opcji multiplayer nie powinien być tutaj minusem, ale czuć, że po skończeniu gry na wyższym poziomie trudności nie mamy po co do niej wracać.

Również pod względem oprawy audiowizualnej Wolfenstein: The New Order nie możemy wiele zarzucić. Tytuł na konsolach nowej generacji oraz PC wygląda wyśmienicie. Autorzy zadbali o wiele szczegółów, toteż zewsząd atakują nas powiewające na wietrze flagi, plakaty, fragmenty książek, pył, kurz, świetne oświetlenie oraz mimika twarzy. Gra korzysta ze zmodyfikowanej wersji silnika id Tech 5, który możecie znać chociażby z gry Rage. Tutaj największą zaletą jest design lokacji, których przepych i rozmach robią wrażenie na każdym graczu. Gra działa dość płynnie w wysokich rozdzielczościach, podczas rozgrywki nie uświadczycie większych spadków animacji, czy też doczytywanie się powierzchni. 

Wolfenstein: The New Order to pozytywne zaskoczenie tego roku i gra, która w czasach wszędobylskiego parcia na tryby wieloosobowe pokazuje, że można stworzyć coś dla pojedynczego gracza. Nowy Wolf to efektowne, brutalne, przepełnione akcją doświadczenie, które powinno spodobać się każdemu fanowi gatunku FPS. W dobie dzisiejszych projektów, typu Call of Duty, Killzone czy też Battlefield, gra pokazuje pazur i jest istną perełką gatunku. Brać i grać!

OCENA 8.5/10

+ KAMPANIA FABULARNA

+ SYSTEM ROZGRYWKI

+ SCENARIUSZ

+ PROJEKTY LOKACJI

– SZTUCZNA INTELIGENCJA WROGÓW

Written By
More from Patryk

Oferta PlayStation Plus na sierpień 2015

W sieci pojawiły się oficjalne informacje dotyczące oferty PlayStation Plus na miesiąc...
Read More