Resident Evil 3: Nemesis – Classical Review

Resident Evil 3: Nemesis to zwieńczenie pewnej trylogii i wspaniałe pożegnanie z legendarnym miasteczkiem Raccoon City. Capcom wzbił się na wyżyny swoich możliwości i otrzymaliśmy horror z najwyższej półki. W rolach głównych piękna Jill Valentine i przerażający Nemesis!

re3logo

 

Shinji Mikami jest synonimem słowa survival horror. Capcom wespół z tym producentem nakreślił genialną markę, której trzy pierwsze odsłony królowały na pierwszym PlayStation. W ostatnich tygodniach zajmowaliśmy się oryginałem, jak również częścią drugą. Przyszedł czas na legendarne Nemesis, które nie ustępuje klimatem, wykonaniem i jakością dwóm poprzednim odsłonom Resident Evil.

Nigdy nie zapomnę swojej pierwszej styczności z grą Resident Evil 3: Nemesis. Było to na początku nowego milenium, kiedy to przyjaciel otrzymał grę od rodziny ze Stanów Zjednoczonych. Gra debiutowała w mroźnym okresie grudnia 2000 roku, w najlepszym okresie PlayStation. Trzecia część gry posiadała podtytuł Nemesis i bezpośrednio rozwijała pomysły poprzedniczek, sprytnie korzystając z zaprezentowanych wcześniej lokacji. Koszmar rozpoczyna się na 24 godziny przed wydarzeniami z części drugiej, a więc mamy okazję przyjrzeć się Raccoon City, które dopiero wpadło w sidła złowrogiej epidemii. Resident Evil 3: Nemesis otwiera wspaniałe intro gry, które nieprzerwanie kojarzy mi się z czasami poczciwego PSXa. Jest to tak zwana scenka FMV, która w czasach świetności konsoli Sony była swoistą nagrodą za krew przelaną w grze. O co chodzi? Mianowicie o to, że większość gier z tego okresu posiadało takie świetne animacje, które na chwile wprowadzały filmowość do rozgrywki. Raccoon City zostaje zaatakowane przez zombies, w stan gotowości powołane zostają lokalne służby – policja i S.T.A.R.S. To właśnie ta druga jednostka jest głównym bohaterem gry.

Special Tactic and Rescue Squad, to jednostka do której przynależą bohaterowie marki Resiedent Evil. W trzeciej części gry poprowadzimy do boju piękną Jill Valentine, którą powinniście znać z pierwszej odsłony. Gra rozpoczyna się dość standardowo. Valentine podejmuje próbę ucieczki z miasta, ale przeszkodzi jej w tym wspomniany wirus i jego nowa mutacja. Nemesis to absolutna nowość w serii. Capcom zaprojektowało cyfrową wersję prześladowcy, który śledził nas, atakował i nie odpuszczał do samego końca gry. Zabieg ten miał na celu spotęgowanie strachu i dorzucenie uczucia bezradności. ”Nemek”, bo tak potocznie nazywaliśmy Tyranta, przez cały scenariusz był niezniszczalny, o wiele mocniejszy od zwykłym przeciwników. Jego postać poznajemy przed wizytą na posterunku policji, gdzie morduje pierwszego członka oddziału S.T.A.R.S i rzuca się w pogoń za nami. Od tej pory będzie nas śledził i atakował co jakiś czas. Nawet po latach, a od premiery minęło niemalże piętnaście lat, jest to niepowtarzalny patent, który o dziwo nadal działa. Spotkanie z Nemesisem było czymś przerażającym. Dlaczego? Był on szybszy, silniejszy, wytrzymalszy, posiadał ogromną wyrzutnię rakiet i …przerażający wygląd. Ciągłe życie w strachu, że akurat teraz może wyskoczyć zza rogu i nas zaatakować, wpływało na nasze zachowanie w grze i przerażające napięcie.

Resident Evil 3: Nemesis był w zasadzie tym samym, czym jego dwaj poprzednicy. Przygodowa gra akcji, statycznie podwieszona kamera, proste i intuicyjne sterowanie bohaterem. Wprowadzono oczywiście sporo nowości do samej rozgrywki. Najważniejszą było miasto. Tym razem mogliśmy wyjść na ulice osławionego Raccoon City, odwiedzić mnóstwo ciekawych miejscówek i wczuć się w klimat horroru klasy B. Pod tym względem uważam Nemesis za najlepszą część serii. Uwielbiałem eksplorować miasto, przyglądać się każdej uliczce i alejce. Rendering w tamtych czasach oferował naprawdę wysoką jakość. Lokacje wyglądały bardzo realistycznie, mimo iż nie były trójwymiarowe. Szczerze, pod względem renderowanej grafiki marka Resident Evil jest jedną z lepszych, w jakie grałem. Mogliśmy odwiedzić takie lokacje jak bar, poczta, szpital, cmentarz, wierzę zegarową, mnóstwo alejek i przecznic, no i oczywiście osławiony komisariat policji. W wielu momentach spotykaliśmy postronnych bohaterów, którzy w jakiś tam sposób zapisali się w scenariuszu gry. W tym miejscu warto wspomnieć o drugiej postaci grywalne, agencie korporacji Umbrella, niejakim Carlosie Oliviera. Fakt, można było wcielić się w jego postać, ale nie w podobnym wymiarze, jak miało to miejsce w części drugiej. Carlos był swoistym uzupełnieniem historii Jill Valentine, nie posiadał on własnego scenariusza, niczym bohaterowie Resident Evil 2.

Trzecia część serii to również wiele dodatków, w tym sławetny tryb Mercenaries. Przyznam się, że z kumplami zagrywaliśmy się w najemników bez opamiętania. Na czym polegała zabawa? Mogliśmy wcielić się w kilka postaci ze scenariusza, w tym Jill Valentine. Rozgrywka polegała na przemierzaniu lokacji miasta i ratowaniu zakładników. Miejscówki były wyrwane z gry głównej, dostęp do nich był otwarty, z tym że roiło się od potworów. Za ubicie zombies, piesków, lickerów czy innych maszkar otrzymywaliśmy cenne sekundy, które przypadały na rozgrywkę. Pamiętam jak dynamiczna była to rozgrywka, musieliśmy oszczędzać amunicje, dostosowywać ją do przeciwników i stosować przeróżne sztuczki, aby nabijać kolejne sekundy. Mercenaries w tamtym okresie było czymś niespotykanym, dodatkowym trybem, w którym mogliśmy zagłębić się na długie godziny.

 580_resident-evil-3-nemesis-art

Resident Evil 3: Nemesis to klasyka. Jest to ostatnia gra z serii, która jest przesiąknięta takim mocarnym klimatem. Raccoon City miało swój urok, a możliwość zwiedzenia tej lokacji jest czymś nadzwyczajnym. Gra nie straciła nic na swojej zawartości i nawet po latach warto się w nią zagłębić. Sony udostępniło nawet ten tytuł w swojej ofercie PSOne Classics na PlayStation 3. Dla mnie jest to osobliwa pozycja, nierozerwalnie połączona z najlepszym okresem w życiu gracza. Godne zwieńczenie, niemniej godnej trylogii – tego nie można ominąć!

Written By
More from Patryk

Battlefield 5 i Mass Effect Andromeda w przyszłym roku trafią do na rynek?

Już w przyszłym roku na rynku mogą pojawić się dwie duże produkcje...
Read More