Recenzja: Thomas Was Alone (PSN/VITA)

twa1
twa1

Rynek konsolowy przez lata – szczególnie w odniesieniu do poprzednich generacji sprzętu – zdominowany był przez gry robione według sprawdzonych schematów. Nic w tym dziwnego. Biznes jest taki, że powielanie tego, co już się sprawdziło, jest zazwyczaj gwarancją sukcesu finansowego. Produkcje innowacyjne, wnoszące coś nowego czy też odchodzące od utartych mechanizmów, pojawiały się nadzwyczaj rzadko...

 

 

Rynek konsolowy przez lata – szczególnie w odniesieniu do poprzednich generacji sprzętu – zdominowany był przez gry robione według sprawdzonych schematów. Nic w tym dziwnego. Biznes jest taki, że powielanie tego, co już się sprawdziło, jest zazwyczaj gwarancją sukcesu finansowego. Produkcje innowacyjne, wnoszące coś nowego czy też odchodzące od utartych mechanizmów, pojawiały się nadzwyczaj rzadko.

Poprawa widoczna jest od czasów obecnej generacji konsol – głównie za sprawą cyfrowej dystrybucji. W taki sposób gracze konsolowi mogą zapoznać się m.in. z autorską produkcją Mike’a Bithella – Thomas Was Alone, dwuwymiarową platformówką z elementami logicznymi. Nietypowa minimalistyczna gierka pojawiła się pod koniec kwietnia w PS Store. Raz płacąc (29 zł), można ją odpalić zarówno na PS3, jak i na PS Vita.

Tyle tytułem wstępu. Pierwsza rzecz to oczywiście pytanie, o co chodzi? Sprawa jest prosta. Wcielamy się w „postać” klocka (później liczba klocków ulega zwiększeniu). Cel to przedostanie się do innej części danej planszy. Z początku rozgrywka wydaje się banalnie prosta. Wystarczy bowiem przemieścić się w lewo/prawo i ewentualnie skoczyć. Razem z postępami w grze klocków przybywa (kontrolę między nimi można przełączyć w każdej chwili). Różnią się one kształtem, wielkością oraz możliwościami „skoczności” i właściwościami (np. jeden działa jak trampolina, a inny funkcjonuje na zasadach odwróconej grawitacji). Rozdziałów mamy dziesięć. Każdy kolejny trudniejszy, choć trzeba przyznać, że poziom trudności nie jest jakoś specjalnie wygórowany. Ich ukończenie zajmuje w sumie ok. dwóch godzin.

twa2

Na pierwszy rzut oka Thomas Was Alone wygląda na typową grę logiczną. Tak jednak nie jest. Po pierwsze, mamy tutaj historię, opowiadaną przez Danny’ego Wallace’a, brytyjskiego komika o sporych osiągnięciach i nastrojowym głosie (podkładał głos m.in. do Assassin’s Creed). Jego obecność niewątpliwie uatrakcyjnia rozgrywkę i nadaje jej specyficznego klimatu. Po drugie, minimalistyczna oprawa graficzna – żadnych fajerwerków, ale stylistyka robi, np. poprzez zabawę kontrastem, naprawdę dobre wrażenie. Po trzecie, ścieżka dźwiękowa – skomponowana przez Davida Housdena, spokojna i ożywcza zarazem, dosyć nietypowa, lecz idealnie budująca klimat. Zresztą muzyka broni się nawet jako osobny produkt. To po prostu ciekawe połączenie klasycznych dźwięków i minimalistycznej elektroniki.

twa3

Thomas Was Alone, jako reprezentant nurtu indie games, wypada zacnie, a to dzięki wspomnianym powyżej cechom charakterystycznym. Oczywiście, nie każdemu się spodoba, wiele zależy od gustu. Dla fanów minimalistycznych gierek z intrygującym klimatem jest to jednak pozycja, można powiedzieć, obowiązkowa.

            

PLUSY:

– klimat

– ciekawa narracja

– soundtrack

MINUSY:

– poziom trudności mógłby być wyższy

– nieco za wysoka cena (29 zł)

 

OCENA: 8,0/10

 

Autor: Mateusz Pietrzyk

Written By
More from konadmin

Batman: Arkham City – gra idealna?

Australijska edycja Official PlayStation Magazine jako pierwsza zamieściła recenzję gry Batman: Arkham...
Read More
twa1

Rynek konsolowy przez lata – szczególnie w odniesieniu do poprzednich generacji sprzętu – zdominowany był przez gry robione według sprawdzonych schematów. Nic w tym dziwnego. Biznes jest taki, że powielanie tego, co już się sprawdziło, jest zazwyczaj gwarancją sukcesu finansowego. Produkcje innowacyjne, wnoszące coś nowego czy też odchodzące od utartych mechanizmów, pojawiały się nadzwyczaj rzadko...

 

 

" />