Recenzja: Mass Effect 3

mass effect 3 1
mass effect 3 1

Z trzecią częścią Mass Effect wiązano spore nadzieje. A na pewno wiązały je setki tysięcy oddanych fanów, zafascynowanych rozbudowanym uniwersum i zgrabnym połączeniem akcji z elementami RPG. Komandor Shepard powrócił w dobrym stylu (na PS3, Xbox’a 360 i Wii U), ale niczym nie zaskakuje. Seria o niewątpliwie dużym potencjale właściwie stanęła w miejscu.

 

 

Z trzecią częścią Mass Effect wiązano spore nadzieje. A na pewno wiązały je setki tysięcy oddanych fanów, zafascynowanych rozbudowanym uniwersum i zgrabnym połączeniem akcji z elementami RPG. Komandor Shepard powrócił w dobrym stylu (na PS3, Xbox’a 360 i Wii U), ale niczym nie zaskakuje. Seria o niewątpliwie dużym potencjale właściwie stanęła w miejscu.

Space opera, telenowela…

Tym razem BioWare rzuca nas, czyli Sheparda, już z początku bezpośrednio na Ziemię. Sytuacja jest tragiczna. Żniwiarze rozpoczynają inwazję. Istnienie ludzkości w zagrożeniu. Ogólnie mówiąc – nihil novi (nic nowego). Dzielny heros kolejny raz świat, a raczej wszechświat, uratować musi. Nie będzie wielkim przestępstwem z mojej strony, jeśli zdradzę, że Shepardowi udaje się wydostać z planety. Żadnym zaskoczeniem nie jest też to, iż wehikułem, za pomocą którego uciekniemy, jest Normandia. Skład drużyny także raczej znany. Pojawia się trochę nowych postaci (np. James Vega), ale rdzeń pozostał nienaruszony – towarzyszyć będą nam więc m.in. Tali, Liara, Garrus i Ashley (lub Kaiden). Nie zabraknie też Mordina, Wrexa i Człowieka Iluzji…

Poza misjami rozwijającymi główny wątek (przede wszystkim pozyskiwanie sojuszników do ostatecznego starcia ze Żniwiarzami), przyjdzie nam wykonywać poboczne misje, które mają jednak wpływ na końcówkę, gdy znaczenie odegra m.in. to, jakie siły pozyskaliśmy dla sprawy ratowania wszechświata. Warto wspomnieć, że nasze wybory z poprzednich części gry przekładają się na świat w części trzeciej (wystarczy zapis stanu gry), co pozwala na mocniejsze „wczucie się”.

Scenariusz, jak na space operę przystało, na kolana nie powala. Razi przewidywalność rozwoju historii, gra jest wyraźnie „przegadana”, a niektóre dialogi wypadają żałośnie ckliwie (np. rozpoczęty w prologu motyw z „martwym chłopcem”). Takie jest przynajmniej moje subiektywne wrażenie. Być może mam po prostu zbyt duże wymagania albo BioWare powinno zainwestować w lepszych scenarzystów.

Mass Effect 3 2

We fight or we die!

Rozgrywka sprowadza się głównie do eksploracji, rozmów (liczne możliwości wyboru) oraz oczywiście walki. Sporo czasu spędzimy w Cytadeli, podzielonej na kilka sektorów. Denerwuje w tym przypadku długość loadingów. Odwiedzimy też, rzecz jasna, wiele różnych planet, w tym ojczyste ziemie asari oraz krogan. Walki, będące właściwie esencją tej gry, toczone są w czasie rzeczywistym, choć możemy użyć pauzy, aby np. zmienić używaną aktualnie moc biotyczną. Tempo wydaje się nieco szybsze niż w ME2. Pozostawiono większą część elementów RPG, ale równie dobrze możemy potraktować „trójkę” jak zwykłego shootera – decyzja o wyborze klasy postaci ma tutaj decydujące znaczenie i pozwala na dostosowanie gry do naszych upodobań. Ciekawie wypada uzależnienie szybkości ładowania mocy od wagi trzymanej przez Sheparda broni. Autorzy zasługują także na pochwałę za rozbudowanie drzewka umiejętności. W gruncie rzeczy jednak gameplay nie różni się wiele od mechanizmów znanych z wcześniejszej odsłony serii.

Kilka słów o oprawie. Co do grafiki – widać lekką, ledwo zauważalną, poprawę względem ME2. Ogólnie wypada to wszystko średnio, konsole obecnej generacji są jeszcze w stanie dać z siebie więcej. Jakimś dużym nieporozumieniem są natomiast częste spadki animacji. Nie tak to powinno wyglądać. Co do oprawy dźwiękowej – świetnie prezentuje się główny motyw skomponowany przez Clinta Mansella, ale reszta soundtracku dosyć nijaka niestety.

Mass Effect 3 3

Jest nas więcej

Całkowitym novum względem poprzednich dwóch odsłon jest tryb multiplayer. BioWare najwyraźniej przychyla się do tezy, że gra wieloosobowa to w dzisiejszych czasach konieczność. W Galaktycznej Wojnie, bo tak nazywa się ów tryb, można sprawdzić swoje umiejętności w maksymalnie czteroosobowej drużynie (kooperacja) i stanąć naprzeciw hordom gethów, Żniwiarzy czy żołnierzy Cerberusa. Nie ma przy tym przymusu wcielania się w postać ludzką – równie dobrze powalczyć możemy jako krogan, drell czy też quarian. Co ciekawe, osiągnięcia w takiej rozgrywce (ukończone misje) przekładają się bezpośrednio na tryb single – poprzez zwiększenie poziomu wsparcia potrzebnego w ostatecznej rozgrywce z galaktycznymi oprawcami. To element z pewnością pozytywny, choć po dłuższym czasie multi i tak nuży.

Mass Effect 3 4

Komandorze, żegnaj…

Mass Effect 3 to propozycja dobra, szczególnie dla tych, którzy grali we wcześniejsze części. Spodziewałem się jednak po BioWare znacznie więcej – fabuła, którą można nazwać „kosmiczną telenowelą”, i średniawa oprawa nie robią najlepszego wrażenia. Seria potrzebuje jakiegoś powiewu świeżości. Shepardowi z kolei należy się emerytura, choć czy będzie w ogóle taka możliwość, to zależy już od nas i od wyboru dokonanego pod koniec gry…

PLUSY:

– dopracowany system walki

– kompozycje Mansella

– tryb multi

MINUSY:

– fabuła

– grafika, problemy z płynnością

 

OCENA: 8,0/10

 

AutorMateusz Pietrzyk

Written By
More from konadmin

Najnowszy zwiastun Nail’d

Zobaczcie jak prezentują się quady i motocykle crossowe w świeżym trailerze Nail'd....
Read More
mass effect 3 1

Z trzecią częścią Mass Effect wiązano spore nadzieje. A na pewno wiązały je setki tysięcy oddanych fanów, zafascynowanych rozbudowanym uniwersum i zgrabnym połączeniem akcji z elementami RPG. Komandor Shepard powrócił w dobrym stylu (na PS3, Xbox’a 360 i Wii U), ale niczym nie zaskakuje. Seria o niewątpliwie dużym potencjale właściwie stanęła w miejscu.

 

 

" />