Recenzja gry Need for Speed

Need for Speed powraca do tematyki nielegalnych wyścigów, nocnego stylu życia, rozbudowanego tuningu oraz klimatu rodem z Szybkich i Wściekłych. Ghost Games resetują markę Need for Speed i oddają w ręce graczy niezwykle udaną produkcję z duchem Undergrounda.

Doskonale pamiętam moment, kiedy odpaliłem pierwszego Undergrounda i zajarałem się klimatem Szybkich i Wściekłych na całego. Mroczne miasto, nielegalne wyścigi, rozbudowany tuning i możliwości oklejania samochodów. To wszystko zgrywało się ze sobą idealnie i na długo pozostało we wspomnieniach graczy. W późniejszych latach seria Need for Speed wyraźnie zmarniała i stała się komercyjnym produktem bez pomysłu na siebie. Trzeba było dwunastu lat, aby klimat kultowego Need for Speed: Underground powrócił.

Najnowszy Need for Speed może być przez Was traktowany jako kontynuacja Need for Speed: Underground. Electronic Arts oczywiście zdecydowali się na restart całej marki, ale szczerze powiedziawszy restartują niejako markę Underground jednocześnie nie nazywając otwarcie nowej części serii w ten sposób. Ghost Games przepracowali ostatnie lata po to, aby po dekadzie wrócić do klimatu nielegalnych wyścigów i odciąć się grubą kreską od chłamu, jakim były takie gry jak Need for Speed: Undercover czy The Run. Restart marki, ale na zasadach kultowego Undergrounda, to musiało się udać.

[efsthumbnail sdsd src=”http://serwis.projektkonsola.pl/wp-content/uploads/2015/10/need-for-speed-2015.jpg”]

Generalnie rzecz biorą gra Need for Speed rozpoczyna się w stosunkowo oczywisty sposób. Jesteśmy nowym kierowcą w mieście Ventura Bay, który chce dorównać najlepszych i razem z nowo poznaną ekipą postaramy się stać legendą nielegalnych wyścigów. Na swojej drodze spotkamy wielu barwnych ścigantów, między innymi Magnusa Walkera czy Kena Blocka. Typowe ”od zera do bohatera”, ale moim zdaniem wystarczająco angażujące i świetnie zrealizowane.

Jesteśmy bezimiennym, który pierwszy samochód otrzyma od Travisa i  zacznie swoją przygodę ze street racingiem. Samochodów jest dużo i dobrano je doskonale. Na samym początku możemy wskoczyć za kierownicę chociażby Hondy Civic, Volswagena Golfa, Subaru Imprezy, Mazdy RX-7 czy BMW M3 E46. W późniejszym okresie, gdy tylko nasz portfel będzie nieco grubszy, możemy zakupić takie potworki jak Evolution II E30; Ford Mustang Boss 302, GT; Honda Civic Type-R, Honda NSX Type-R; Honda S2000; ; Mitsubishi Lancer Evolution; Nissan 180sx Type X, GT-R Premium, Silvia Spec-R, Skyline GT-R, a także Porsche 911. Jest czym jeździć i co tuningować.

[efsthumbnail sdsd src=”http://serwis.projektkonsola.pl/wp-content/uploads/2015/11/Need-for-Speed-screen-2.jpg”]

Jeżeli jesteśmy już przy modyfikacjach samochodów, to nowy Need for Speed głównie tym elementem ”stoi”. Moim zdaniem jest to najlepiej zrealizowany system tuningu w aktualnie wydanych grach wyścigowych. Możemy grzebać pod maskami samochodów zakupując takie części jak turbodoładowanie, nowe chłodnice, hamulce, wałki rozrządu, zapłon czy zawieszenie. To tylko pierwsze z brzegu części, które warto wymienić, a przecież nie można zapominać o podtlenku azotu (NOS).

Po tym, jak zdecydujemy się zakupić konkretne części możemy przejść do ustawień auta i zmienić zupełnie jego specyfikę jezdną. Albo zdecydujemy się ustabilizować model jazdy, albo wręcz przeciwnie, przygotujemy samochód z myślą o szalonych poślizgach. Drift jest w tej grze niesamowity i przy odpowiednim ustawieniu samochodu ”gładko” wchodzimy w szaleńczy poślizg.

Oczywiście clue całej zabawy to modyfikacja wizualna naszych aut. Szczerze? Moim zdaniem to największe osiągnięcie Ghost Games w tej grze i motyw, przy którym można spędzić długie godziny. Jak mechanik możemy zmieniać całą karoserię (body kit), ale ponadto poszczególne elementy nadwozia jak maska, zderzaki, progi, spoilery czy koła. Tuning wizualny jest niezwykle dopracowany, możemy zmienić szerokość rozstawienia kół czy kąt ich pochylenia, pomalować osobno obręcz felgi, jak i jej dodatki, możemy również zamontować odmienną felgę dla każdego z kół – bajer. Oczywiście przygotowano rozbudowane malowanie auta i nakładanie setek naklejek oraz winyli. Tuning to opcja na całe godziny zabawy, który Was po prostu pochłonie.

[efsthumbnail sdsd src=”http://serwis.projektkonsola.pl/wp-content/uploads/2015/11/Need-for-Speed-screen-1.jpg”]

Trybów zabawy jest kilka, ale głównym, można powiedzieć ”natywnym” jest w sumie swobodna jazda po mieście. Niczym w kultowym Need for Speed: Underground możemy, ale nie musimy, dojeżdżać na ustalone miejsca wyścigów samodzielnie. Fajne jest to, że ciągle coś się dzieje a samych aktywności (wyścigów) jest dużo w Ventura Bay.

Pierwszy tryb wyścigów to Spirnt, zatem jako kierowca musimy zmierzyć się z innymi na konkretnym odcinku drogi. Zaliczając kolejne checkpointy dojeżdżamy do mety. Druga forma wyścigów to klasyczny wyścig na okrążenia. Jest oczywiście również, chyba najbardziej efektowny, drif z ekipą na zamkniętych torach. Sam drift można przejeżdżać również na czas z innymi, a wygrana zależy od tego, czy uzyskamy założoną przez ekipę liczbę punków. Ghost Games wprowadziło jeszcze klasyczne pojedynki jeden na jednego po ulicach miasta oraz typowe ”czasówki”. Na koniec muszę zapytać – gdzie się podziały kultowe Dragi?

Sam model jazdy jest całkiem przyjemny. Samochody trzymają się drogi, wyczuwalny jest ich ciężar oraz prędkość. Oczywiście nie ma tutaj mowy o symulacji. Drifty wykonujemy z wielką łatwością nawet przy 200 km/h. Ponadto samochody mają tendencję do ciągłego ślizgania się, nawet na ostrych zakrętach, po użyciu hamulca ręcznego, są w pełni sterowalne i wychodzą z poślizgów bez problemu. Przyjemne, choć nierealistyczne, bowiem tradycyjny hamulec w tej grze jest moim zdaniem zbędny. Need for Speed: Underground to to nie jest, a szkoda. Mi osobiście model jazdy preferowany przez Ghost Games średnio odpowiada, jest zbytnio uproszczony i przesadzony. Typowy arcade, ale fanom takiej rozgrywki powinien odpowiadać. Dodam na koniec, że podczas zabawy zdobywamy poziomy doświadczenia za dosłownie wszystko – drift, prędkość, zniszczenie, niebezpieczne akcji. Poziom kierowcy wpływa na dostępne części i modyfikacje.

[efsthumbnail sdsd src=”http://serwis.projektkonsola.pl/wp-content/uploads/2015/11/Need-for-Speed-7.jpg”]

Need for Speed, podobnie zresztą jak wcześniejsze Need for Speed Rivals wymaga stałego połączenia z internetem. Trochę to dziwne, bo nawet grając samemu nie odczuwałem napływu informacji z sieci. W sumie składało się to na rekordy moich znajomych, które mogłem pobijać. Ponadto z sieci Need for Speed zaciąga zdjęcia innych graczy (ich samochodów), które możemy przeglądać w menu.

Tryb multiplayer to inna bajka. Idąc za przykładem Need for Speed Rivals firma Ghost Games wprowadziła motyw pojawiania się innych graczy w świecie Ventura Bay. Gracze mogą pojawiać się w każdej chwili i rzucać nam wyzwania. Co więcej, konkretne wyścigi możemy przechodzić wspólnie z innymi graczami z całego świata.

Oczywiście jeżeli zobaczymy pędzącego gracza możemy do niego podjechać i rzucić mu wyzwanie. W takim przypadku gracz może sprawdzić się z innym w drifcie, sprincie oraz tradycyjnej ucieczce. Serwery dają radę a rywalizacja w sieci faktycznie jest błyskawiczna. Należy pochwalić ten element za jego bezstresowe wykonanie.

[efsthumbnail sdsd src=”http://serwis.projektkonsola.pl/wp-content/uploads/2015/09/need-for-speed-tuning-5.jpg”]

Need for Speed wygląda wspaniale. Głównie za sprawą silnika graficznego Frostbite. Już od wnętrza garażu widać niezwykłą szczegółowość. Scenki przerywnikowe zostały nagrane w towarzystwie wirtualnych modeli samochodów, zatem praktycznie nie odczuwacie ”przejścia” z filmiku do rozgrywki właściwej. Aktorzy się starają zachować klimat ”ziomalstwa” i nielegalnych wyścigów. Dobrano ich tranie, choć niektóre dialogi męczą ucho i kompletnie nie rozumiem, dlaczego nasz kierowca jest niemową.

Jeżeli chodzi o Ventura Bay, to miasto jest faktycznie pięknie zaprojektowane. Frostbite generuje piękną grę świateł oraz cieniowanie. Światło lampy odbija się na mokrej powierzchni asfaltu. Krople deszczu spływają po karoserii samochodów. Chmury zrealizowano niezwykle realistycznie i zmieniają się wciągu dnia bardzo często. Typowych widoczków jest tutaj bardzo dużo i wystarczy na moment się zatrzymać, aby podziwiać wirtualną metropolię. Grafika to najmocniejsza strona gry i trudno jest się do czegokolwiek przyczepić. Nie ma spadków płynności, anie też doczytujących się tekstur.

Soundtrack gry Need for Speed, jak zwykle w przypadku Electronic Arts, to najwyższa półka. Posłuchamy świetnego rapu, hip-hopu, muzyki elektronicznej oraz rocka. Bardzo podobają mi się dźwięki wirtualnych samochodów. Odgłosy samochodów zostały odwzorowane w sposób idealny. Mała Honda Civic brzęczy, Dogde Charger bulgocze, a Toyota Supra wręcz wyje. Szkoda tylko, że nie udostępniono widoku z kokpitu, bo wtedy jeszcze bardziej moglibyśmy wczuć się w rolę wirtualnego kierowcy.

[efsthumbnail sdsd src=”http://serwis.projektkonsola.pl/wp-content/uploads/2015/11/Need-for-Speed-screen-3.jpg”]

Ghost Games nie przygotowało gry idealnej. Moim zdaniem Ventura Bay, pomimo dużej ilości wyścigów, świeci pustkami. Już wiele lat temu Need for Speed: Underground 2 pozwalał na odkrywanie nowych salonów z samochodami, nowych warsztatów mechanika, nowych winyli i części mapy. Tutaj tego nie ma, a mapka jest praktycznie od samego początku dostępna w dużej mierze dla grającego. Need for Speed należy zarzucić również zbyt łatwy dostęp do gotówki, to znaczy, że od samego początku z łatwością wygrywamy kolejne wyścigi a sami przeciwnicy nie stanowią (początkowo) większego problemu. To daje dostęp do większej ilości pieniędzy i dostęp do droższych samochodów w krótkim czasie.

Podsumowując, uważam że Need for Speed (tak, jak kiedyś Tomb Raider) zostało odpowiednio zrestartowane i wprowadziło świeżość do kultowego cyklu. Ghost Games zapowiadali rewolucję i nocne wyścigi. Otrzymaliśmy zatem wszystko to, czego tak bardzo brakowało nam w ostatnich latach. Mimo pewnych uproszczeń i zmarnowanego potencjału miasta jest to pierwsza z niewielu gier wyścigowych na tej generacji konsol, która pochłania na długie godziny i nie pozwala się oderwać od grania. Warto w nią zainwestować już teraz, nie czekając na zniżki i oczekiwać, że Ghost Games w przyszłym roku będzie rozwijało ten tytuł ciekawymi dodatkami DLC.

OCENA 8,5/10

Plusy:

  • Oprawa graficzna
  • Klimat nielegalnych wyścigów
  • Piękne miasto
  • Opcje tuningu
  • Dużo zawartości (wyścigów)
  • Opcje dostosowywania modelu jazdy

Minusy:

  • Zmarnowany potencjał miasta
  • Konieczność stałego połączenia z internetem (niby po co?)
  • Brak wyścigów typu ‚”Drag Race”!
[efsflexvideo type=”youtube” url=”https://www.youtube.com/watch?v=vLQGXHy5m6Y” allowfullscreen=”yes” widescreen=”yes” width=”420″ height=”315″/]

[interaction id=”5630d87f41d4754d14b304d8″]

Written By
More from Patryk

Far Cry Primal – data premiery, cover oraz oficjalny trailer

W sieci pojawiło się oficjalne potwierdzenie gry Far Cry Primal, która otrzymała...
Read More