Recenzja gry Gears of War: Ultimate Edition na Xbox One

Do pierwszej części „Gears of War” podchodziłem dwa razy. I choć wszystkie następne części udało mi się bez problemu ukończyć, to nigdy nie zobaczyłem napisów końcowych pierwszej części.

Przy drugim podejściu, przechodziłem grę wraz z kolegą w kooperacji. Na moje nieszczęście, znajomy ukończył ją sam, a mnie pozostawił na pastwę losu tuż przed osławioną walką z Brumakiem. Ogromny stwór Szarańczy okazał się przeszkodą nie do pokonania i tak przez kilka lat żyłem z poczuciem niedokończonej trylogii Marcusa Fenixa. Gdy na tegorocznym E3 Microsoft zapowiedział remaster pierwszej części „Gears of War” ucieszyłem się jak dziecko, bo wiedziałem, że tym razem musi mi się udać.

„Gears of War: Ultimate Edition” to idealna propozycja dla osób takich jak ja, którzy doskonale znają serię, ale nie udało im się ukończyć pierwszej części, lub zwyczajnie chcą przypomnieć sobie niezaprzeczalnie jeden z największych hitów Xboxa 360. Gdy w Ameryce króluje seria „Halo”, tak Europa pokochała przygody Fenixa i oddziału Delta. Tegoroczny remaster pierwszej części to doskonały sposób, na zapoznanie się z serią dla osób, których ominął ten przebój na poprzedniej generacji konsol.

[efsthumbnail sdsd src=”http://serwis.projektkonsola.pl/wp-content/uploads/2015/08/Gears-of-War-Ultimate-Edition-27-1024×576.png”]

Tym bardziej, że „Ultimate Edition” to nie tylko poprawiona grafika, ale także szereg innych zmian, zarówno w rozgrywce jednoosobowej, jak i dla wielu graczy. Będzie to idealna przystawka przed zapowiedzianą również w Los Angeles czwartą częścią serii. Tym bardziej, że remaster zdaje się mieć więcej wspólnego z nadchodzącą odsłoną cyklu, niż z poprzednimi tytułami z serii.

Chodzi o ciemniejszy styl graficzny, niczym z jakiegoś horroru a nie trzecioosobowej strzelanki. Pierwsza część „Gears of War” zawsze miała nastrój dużo bardziej przygnębiający niż kolejne odsłony serii (szczególnie w porównaniu do kolorowego spin-offu o podtytule „Judgment”), ale teraz oprawa artystyczna, choć zyskała na przejrzystości, to w dużym stopniu przypomina zaprezentowany fragment z czwartych „Gearsów”. Usunięto szarobury filtr, maskujący niedoskonałości poprzedniej konsoli Microsoftu.

[efsthumbnail sdsd src=”http://serwis.projektkonsola.pl/wp-content/uploads/2015/08/Gears-of-War-Ultimate-Edition-18-1024×576.png”]

Pod względem oprawy graficznej remaster nie ma się czego wstydzić. Nie został on zrobiony po macoszemu i widać, że producent napracował się nad podciągnięciem grafiki do rozdzielczości 1080p. Od razu warto wspomnieć, że oprócz Full HD, gra działa tylko w 30 FPS-ach, choć i tak nie obyło się bez problemów. Konsola dostaje zadyszki gdy na ekranie dzieje się zbyt wiele. W jednej z misji podbiegłem do troiki (miniguna) i zacząłem pruć ciągłym ogniem w przeciwników. Po dwóch sekundach gra zanotowała potężny spadek liczby klatek na sekundę. Identyczny przypadek zauważyłem na początku kilku cut-scenek, gdzie przez sekundę konsola doczytywała cały film.

Twórcom można wybaczyć te małe potknięcia, tym bardziej, że oprawa graficzna prezentuje się bardzo dobrze, choć nieco odbiega od standardów dzisiejszych gier. Wystarczy zobaczyć porównania graficzne między oryginalnymi „Gearsami” z 2006 roku, a remasterem.

Zmiany widać gołym okiem, a twórcy dopracowali chociażby modele postaci, czy zmieniono układ niektórych lokacji, dodając więcej szczegółów. W późniejszych rozdziałach pojawiały się sporadyczne problemy z doczytywaniem się tekstur w wysokiej rozdzielczości, a szczególnie w akcie piątym, czyli tym, który na konsoli Microsoftu pojawia się po raz pierwszy (wcześniej był ekskluzywny w wersji PC-towej). Problem znikał w momencie, gdy zbliżałem się do jakiegoś obiektu czy ściany, niemniej wygląda to tak, jakby The Coalition nie do końca poradziło sobie z przeniesieniem tego rozdziału na środowisko konsolowe.

[efsthumbnail sdsd src=”http://serwis.projektkonsola.pl/wp-content/uploads/2015/08/Gears-of-War-Ultimate-Edition-16-1024×576.png”]

Za “Gears of War: Ultimate Edition” odpowiada nie Epic Games, a The Coalition, dawne Black Tusk Studios. Gigant z Redmond przejął prawa do marki na początku 2014 roku i wyznaczyli The Coalition do produkcji nad serią, przy okazji zatrudniając producenta trzech pierwszych części, Roda Fergussona z Epic Games. To samo studio pracuje obecnie nad „Gears of War 4” i po „Ultimate Edition” można mieć spore nadzieje, że czwarta część będzie naprawdę dobrą produkcją.

W remaster gra się równie dobrze, co te dziewięć lat temu na Xboxie 360. Choć kolejne części serii przyniosły sporo nowych mechanizmów, to pierwsze „Gears of War” to nadal jedna z najlepszych trzeciosobowych strzelanek z systemem osłon. To właśnie „Gearsy” osławiły ten mechanizm, który stał się standardem dla wielu gier, nie tylko z tego gatunku. I w remasterze zupełnie nie czuć, że to wszystko ma na karku już prawie dekadę, bo strzelanie do Szarańczy dostarcza identycznych emocji co na Xboxie 360.

[efsthumbnail sdsd src=”http://serwis.projektkonsola.pl/wp-content/uploads/2015/08/Gears-of-War-Ultimate-Edition-13-1024×576.png”]

Szkoda, że producent nie zdecydował się dopracować sztucznej inteligencji naszych towarzyszy. Kulało to już w 2006 roku i nadal Dom, Braid czy Cole bardziej przeszkadzają niż pomagają. Samą walkę z Brumakiem powtarzałem kilka razy, bo Dom zamiast chować się za osłonami, stał na środku i przyjmował pociski wystrzeliwane przez bossa, a wystarczyło naprawdę niewiele, aby ten padł.

Początkowo próbowałem go ratować, ale po czwartej próbie zrezygnowałem z takiej taktyki i postanowiłem sam rozprawić się z Brumakiem. Nie było łatwo, bo całe zainteresowanie stworem przeszło na mnie, ale dzięki temu nie traciłem czasu ani nie ryzykowałem zgonem starając się przywrócić do zdrowia towarzysza. Inny z przypadków to częste blokowanie wąskich korytarzy, przez co nie mogłem nimi przejść, czy zatrzymywanie się na jakiejś przeszkodzie.

Dlatego też, jeżeli macie kogoś znajomego, z kim możecie pograć zarówno w sieciowym, jak i w lokalny co-opie, to lepszej gry nie znajdziecie. „Gears of War” to produkcja wręcz stworzona do kooperacji i zabawa staje się dzięki temu o wiele lepsza.
Tym bardziej, że nie musicie za bardzo przejmować się fabułą, bo ta do najlepszych nie należy.

[efsthumbnail sdsd src=”http://serwis.projektkonsola.pl/wp-content/uploads/2015/08/Gears-of-War-Ultimate-Edition-5-1024×576.png”]

Po 14 latach wyniszczającej wojny z tajemniczą rasą Szarańczy, zamieszkującej podziemie planety Sera, tytułowi Gearsi stawiają czoła groźnej rasie. Pomaga im odsiadujący wyrok za dezercję Marcus Fenix, syn słynnego naukowca, który wynalazł potężną broń przeciw Szarańczy. Teraz ludzkość bliska jest pokonania obcej rasy dowodzonej przez generała Raama, a kluczem do zwycięstwa jest właśnie Fenix, czyli główny bohater trylogii.

Dla fanów produkcji z X360, najważniejsze będzie wspomniana wcześniej walka z Brumakiem. Gracze byli wściekli, że wydana rok później wersja PC-towa zawiera dodatkowy rozdział i to z nowym bossem. Teraz po latach i konsolowcy będą mogli rozegrać osławiony piąty akt gry. Dla mniej wprawionych w bojach graczy, czeka specjalnie przygotowany do tej wersji, łatwy poziom trudności. Na normalnym poziomie wystarczy zwykłe gapiostwo, żeby powtarzać kilka ostatnich minut gry, dlatego dodanie jeszcze prostszego poziomu trudności to ukłon w stronę graczy, którzy wolą odprężyć się przy wirtualnej rozgrywce, nie bacząc na postawione przed nimi wyzwania.

[efsthumbnail sdsd src=”http://serwis.projektkonsola.pl/wp-content/uploads/2015/08/Gears-of-War-Ultimate-Edition-3-1024×576.png”]

Na całe szczęście checkpointy zostały gęsto rozmieszczone na mapach, dzięki czemu nigdy nie dochodzi do sytuacji, że jesteśmy zmuszeni powtarzać jakiś większy wycinek gry.
Dlatego też „Gears of War” nie należy do długich gier. „Ultimate Edition” ukończyłem w zaledwie 7 godzin, zbierając przy okazji wszystkie nieśmiertelniki COG. Po zebraniu odpowiedniej ilości odblokowujemy jeden z pięciu dostępnych komiksów, które rozszerzają uniwersum gry, przedstawiając wydarzenia na długo sprzed fabuły pierwszej części. Z nich dowiemy się o młodości Marcusa Fenixa czy jego ojca Adama. Niestety wszystkie zeszyty są w języku angielskim.

Sporo zmian doczekał się również tryb multiplayer. Przeniesiono trzy ekskluzywne mapy z wersji PC-towej, dzięki czemu w „Ultimate Edition” możemy bawić się na aż 19 arenach. Dodatkowo dodano trzy nowe tryby gry: Team Death Match, King of the Kill oraz specjalny tryb 2v2 stworzony przez społeczność serii. Nie mogło zabraknąć dedykowanych serwerów oraz gry poprzez sieć LAN. Sama wersja PC-towa, która była mało popularna, dorobiła się własnej e-sportowej ligi, w których zmaganiach brało udział kilkadziesiąt klanów z całego świata.

[efsthumbnail sdsd src=”http://serwis.projektkonsola.pl/wp-content/uploads/2015/08/Gears-of-War-Ultimate-Edition-2-1024×576.png”]

Rozgrywki multiplayerowe na Xboxie 360 były popularniejsze i można spodziewać się, że „Gears of War: Ultimate Edition” powtórzy sukces i gra odnajdzie zarówno starych jak i nowych amatorów sieciowych zmagań między żołnierzami Koalicji a zastępami Szarańczy. Wszystko to w nie 30, a w 60 FPS-ach, co powinno zadowolić wszystkich graczy.

„Gears of War: Ultimate Edition” to bardzo dobry remaster, ale trochę brakuje do ideału. Można się czepiać, że nie wszystko zostało dopracowane w najmniejszych detalach i gra ma swoje problemy, ale nie wpływają one w dużym stopniu na właściwą zabawę, a „Gears of War” po tylu latach nadal broni się świetnym gameplayem.

Dla jednych będzie to sentymentalna podróż do początków poprzedniej generacji konsol, dla innych zapoznanie się z jedną z najważniejszych współczesnych marek.

Na pewno jednak jest to doskonała przystawka przed czwórką, tym bardziej, że kupując „Ultimate Edition” można zapewnić sobie uczestnictwo w becie „Gears of War 4”. Gdyby tego było mało, gdy tylko na Xboxie One zostanie udostępniona wsteczna kompatybilność gier z Xboxa 360, automatycznie do naszego konta zostaną przypisane wszystkie części serii, włącznie z pierwszą częścią jak i spin-offem „Judgment”. De facto “Ultimate Edition”, to kolejny po „Halo: The Master Chief Collection” zestaw gier Microsoftu z ich flagowej serii. Oby więcej tego typu dopracowanych remasterów.

[efsflexvideo type=”youtube” url=”https://www.youtube.com/watch?v=rwbYhvlrQbc” allowfullscreen=”yes” widescreen=”yes” width=”640″ height=”480″/]

Ocena: 8

+ Doskonała oprawa graficzna
+ Gameplay w ogóle się nie zestarzał
+ Ogromna frajda ze strzelania
+ Wciąż perfekcyjny system odsłon
+ Dodatkowy akt z wersji PC-towej
+ Jeszcze lepszy i większy multiplayer
+ Dostęp do poprzednich gier z serii (tylko do 31.12.2015) oraz bety Gears of War 4
+ Cena

– Okazjonalne problemy z wczytywaniem się tekstur w wysokiej rozdzielczości
– Spadki klatek na początku cut-scenek, oraz w niektórych momentach gry
– Wciąż idiotyczne AI

[interaction id=”5554478de091946473b3cb75″]

Written By
More from Patryk

Polowanie na Szarego Wilka – trailer DLC dla Sniper Elite III: Afrika

Sniper Elite III: Africa to trzecioosobowa gra akcji która trafi na konsole...
Read More
  • Miałem identycznie. Nie przysiadłem do końca do jedynki a przeszedłem dwójkę. Może czas wrócić… 🙂

    Śmieszne ze dali nowemu studiu tak „na próbę” remastera 🙂