Recenzja gry Forza Motorsport 6

Forza Motorsport 5 pozostawiała wiele do życzenia. Pierwsza odsłona z serii na konsole obecnej generacji, była wyraźnym krokiem wstecz w stosunku do poprzednich gier z cyklu. Turn 10 jednak nie zamierzało zrezygnować z wyścigu, zjechali więc do pit stopu, aby wyjechać z najlepszą grą motoryzacyjną na rynku. „Forza Motorsport 6” odzyskała stracony przed rokiem fotel lidera. 

Forza Motorsport 6 może nie stanowi nowej jakości w grach motoryzacyjnych. Turn 10 naprawiło to, co zepsuło w „piątce”, dodając kilka nowych smaczków, obok których żaden fan wyścigów nie przejdzie obojętnie. Największą i najszerzej komentowaną nowością było dodanie zmiennych warunków atmosferycznych, czyli wyścigów w nocy oraz w deszczu. Pozwoliło to twórcą na dużo większą różnorodność względem „piątki”, gdzie mogliśmy ścigać się tylko w pełnym słońcu. Może zabrzmi to górnolotnie, ale wyścigi w nocy to zupełnie inne doświadczenie. Trasy oświetlane są zazwyczaj jedynie światłem z samochodów, przez co nie znając trasy, łatwo możemy z niej wylecieć. Dużo więcej frajdy, ale i umiejętności dają wyścigi w deszczu. Trasa zmienia się w jeden wielki tor przeszkód, gdzie kosztem cennych sekund, unikamy każdej, nawet najmniejszej kałuży. Te powodują często poważny poślizg samochodu, który może mieć swój finał na jednej z bocznych band.

6

Trzeba przyznać, że ten element wyszedł twórcom świetnie. Można kręcić nosem, że za każdym razem auta reagują podobnie i bez znaczenia jaką osiągniemy prędkość, wjechanie w kałuże kończy się tak samo. Ale to tylko dodatkowa atrakcja, bo mokry od deszczu asfalt wygląda rewelacyjnie. Strugi deszczu lecą wprost na nas, a wokół toczy się efektowny bój o zwycięstwo, ale zamiast walczyć jedynie z przeciwnikami i kolejnymi zakrętami, musimy pokonać również niesprzyjającą pogodę, ale i pohamować własne ambicje, aby wykręcić jak najlepszy czas okrążenia. Najgorsze jest zawsze pierwsze okrążenie, gdy nie wiemy jeszcze gdzie są kałuże. Gdy już zapamiętamy trasę, musimy jedynie bacznie śledzić tor, bo z każdym kolejnym okrążeniem, kałuże robią się coraz większe, nie raz zostawiając jedynie niewielką część asfaltu nie pokrytą wodą.

Drivatary ponownie stanowią mocny punkt produkcji, tym razem sprawdzając się o wiele lepiej niż w poprzedniej odsłonie. Nie jest to jeszcze taka rewolucja, jaka była zapowiadana przed rokiem, aczkolwiek wirtualni rywale potrafią nie raz odegrać znaczącą rolę w całym przedstawieniu. Nie dochodzi też do takiej sytuacji, że nasi znajomi z Xbox Live, nawet jeżeli nie mają w swoim garażu samochodu danej klasy, to i tak ścigają się wraz z nami.

Usprawnień niestety nie doczekał się poziom trudności i nadal przeciwnicy oszukują, raz na naszą korzyść, innym razem wyraźnie jadąc zbyt idealnie i to wszystko na jednym i tym samym poziomie trudności. Od razu ostrzegam, że jeżeli mieliście kiedykolwiek styczność z serią, jedynym właściwym wyborem będzie jeden z wyższych poziomów trudności. Warto pamiętać, że na niższych gra się zbyt łatwo, przez co odpada nam jeden z najważniejszych aspektów gry, czyli rywalizacji.

8

Jak specjaliści z Turn10 zaprojektowali karierę? Tym razem została ona podzielona na pięć tomów, gdzie w każdym znajdują się trzy rozdziały. W każdym z nich możemy wybrać sześć różnych klas samochodów (np. tylko japońskie auta czy auta z lat 60.). W rozdziałach mamy od czterech do sześciu wyścigów, i gdy początkowo wyścigi są dosyć krótkie (po 5-6 minut), tak w dwóch ostatnich tomach na pojedynczym torze spędzimy zazwyczaj ponad dziesięć minut. Przejście, a raczej przejechanie wyścigów we wszystkich tomach jedną klasą samochodów, zajmuje ponad 20 godzin. Całkiem sporo, nieprawdaż?

Łatwo wyliczyć, że zrobienie kariery na 100% wymaga od nas aż 120 godzin, co stanowi lepszy wynik niż w „Forzy 5”. Trzeba jeszcze znaleźć czas na wyścigi pokazowe, czyli nic innego jak wyzwania. W poprzedniej odsłonie serii wyzwania były elementem kariery, tym razem mamy cały ich zestaw w osobnej zakładce, ale żeby odblokować kolejne pokazy, musimy przejechać dany wyścig kampanii konkretnym samochodem.

Największą bolączką Forzy Motorsport 5 była ślamazarność rozgrywki. Nawet jeżeli dorwaliśmy się już do samochodów z klasy S, to i tak gra potrafiła uśpić nudnymi trasami, na których nic się nie działo. Tym razem jest lepiej, efektowniej i zdecydowanie szybciej. Już podczas pierwszych wyścigów, gdzie kierujemy samochodami klasy D czy C, prędkość każdego wozu jest odczuwalna i nawet jazda po realnych torach, na których nie ma co oczekiwać widowiskowości, gra potrafi wzbudzić ogromne emocje. Moim ulubionym Lamborghini Aventadorem jeszcze nigdy wcześniej nie jeździło się aż tak dobrze, a do tego mamy jeszcze auta, a raczej bolidy typu P i X, które może nie są najszybszymi samochodami w grze, to jazda nimi przypomina dokładnie to, co doskonale znamy z transmisji z rajdów Formuły 1.

2

Pozytywne wrażenie sprawia także nowa trasa w Rio de Janeiro. Jak przystało na trasę w Brazylii, jest kolorowo i efektownie. Kolejne odcinki na tej trasie szybko stały się jednymi z moich ulubionych, choć nadal najładniejszą trasą pozostaje ta w Alpach. Niestety poziom oprawy graficznej pozostawia sporo do życzenia. Do samych modeli aut nie ma po co się przyczepiać, bo te wyglądają jeszcze ładniej niż w „piątce”. Problem jest z samymi trasami, a raczej elementami otoczenia, bo same tory zostały niezwykle drobiazgowo odwzorowane. Nienajlepsze tekstury modeli widać na trasie w Pradze, gdzie z niewiadomych przyczyn, wyglądają gorzej niż przed dwoma laty w „piątce”. Rozumiem, że jest to cena 1080p i 60 klatek na sekundę, ale jadąc nie więcej niż 150 km/h, niestety jest to za bardzo widoczne i psuje pozytywny obraz całej gry.

Ciekawą nowością są modyfikacje, czyli zestawy kart, które możemy zakupić przed każdym wyścigiem za gotówkę w grze. Mamy pięć różnych zestawów kart, gdzie najtańsza (za 12 tysięcy) oferuje karty pierwszego poziomu, zazwyczaj jednokrotnego użytku, tzw. karty użytku, dzięki którym zdobędziemy więcej doświadczenia lub kasy. Z najdroższego zestawu (za 350 tysięcy) wylosujemy karty trzeciego lub czwartego poziomu, w którym mogą być karty użytkowe, jak i ekipy (trwale zwiększają osiągi naszego wozu) oraz odwagi (modyfikacja rozgrywki, np. tylko manualna skrzynia biegów lub tylko kamera z maski samochodu).

Karty odwagi dają nam w zależności od klasy karty, dodatkowe bonusy do zarobionych pieniędzy. Slotów mamy zaledwie trzy i tylko jedną kartę każdego rodzaju możemy użyć w tym samym czasie. Sprawia to, że rozgrywka może być jeszcze ciekawsza ale i nieprzewidywalna, a za ciężko zarobione pieniądze kupimy od dawna wyczekiwany wóz. Częściowo spłyca to rozgrywkę, ale seria „Forza Motorsport” potrzebowała takiego rozwiązania z nutką hazardu w tle.

Forza Motorsport 6 (3)

Warto podkreślić, iż zmieniono także model jazdy, który na pierwszy rzut oka wydaje się bardziej toporny i jeszcze mniej zręcznościowy. Jest to kwestią przyzwyczajenia, aby nauczyć się prawidłowo wchodzić w zakręty czy mijać kolejnych rywali. Tych jest teraz o czterech więcej niż poprzednio. Zamiast ścigać się jedynie z 19 przeciwnikami, możemy toczyć wirtualne boje na torze z 23 innymi graczami. Powoduje to, że zamiast zaczynać wyścig jako 10, startujemy z 12 pozycji, więc mamy o te dwa samochody więcej do ominięcia. Jest to szczególnie trudno na początku wyścigu, gdy każdy próbuje ugrać dla siebie lepsze miejsce na torze.

Forza Motorsport 6 jest zdecydowanie jedną z najlepszych gier wyścigowych od lat. Nie jest to jeszcze gra idealna, a studio Turn 10 zostawiło sobie pole do popisu w kontynuacjach serii, ale „Forza 6” to gra na którą my gracze zasługujemy. Dla fanów serii obowiązek, dla reszty kolejny powód do rozważenia, którą konsole wybrać. Wniosek jest jeden. Lepszych wyścigów obecnie na rynku nie znajdziecie.

Ocena: 9/10

Plusy:

  • Wyścigi w deszczu i kałuże 3D
  • System modyfikacji
  • 460 licencjonowanych aut
  • Drivatary
  • Tryb kariery oraz zawodów pokazowych
  • Zmieniony model sterowania
  • Samochody są jeszcze ładniejsze

Minusy:

  • Słabe tekstury otoczenia tras
  • Brak rewolucyjnych zmian
  • Wciąż brak cyklu dobowego
  • Kariera mogłaby być bardziej emocjonująca
[efsflexvideo type=”youtube” url=”https://www.youtube.com/watch?v=nJdxOf4cFpg” allowfullscreen=”yes” widescreen=”yes” width=”420″ height=”315″/]

[interaction id=”55fbcd9c66f2b66b49cbf728″]

More from Radosław Krajewski

Zestawienie najciekawszych edycji specjalnych konsol PlayStation 4 i Xbox One

Po pierwszych zapowiedziach Xboxa One i PlayStation 4 jednym z głównych tematów,...
Read More