Recenzja gry Dead or Alive 5: Last Round

Dead or Alive 5: Last Round to ostateczna wersja piątej, i najlepszej, odsłony znanego cyklu bijatyk Ninja Theory na PlayStation 4 oraz Xbox One.

DEAD OR ALIVE 5 Last Round_20150516132931

Z Dead or Alive 5: Last Round jestem zadowolony z dwóch powodów – jakości animacji oraz genialnego stylu walki. Pomijam już fakt wszędobylskiej golizny, erotyki i seksownych zawodniczek. Ninja Theory przygotowali dla nas świetną bijatykę, którą warto ograć na PlayStation 4 oraz Xbox One. Warto ograć i to nie tylko ze względu na piękne i seksowne Panny.

Gra zawiera większość wydanych do tej pory dodatków DLC do oryginalnego Dead or Alive 5. Tytuł zawiera również nowe postaci, które choć nie są jakoś wybitnie interesujące, to pomysłu na nie odmówić nie można. Oczywiście Ninja Theory na PlayStation 4 oraz Xbox One przygotowali grę w jakości 1080p i jakości 60 klatek na sekundę. W tak przygotowaną bijatykę gra się z wielką przyjemnością!

DEAD OR ALIVE 5 Last Round_20150509165021

Tradycyjnie dla tej serii system walki jest uproszczony, ale niezwykle fajny i intuicyjny. Za uderzenia nogami oraz pięściami odpowiadają dwa (z kombinacjami to w sumie cztery) przyciski. Do tego dochodzi jeszcze przechwyt oraz rzut. Opanowanie tego zajmuje dosłownie kilkanaście minut, ale wypracowanie techniki do perfekcji o wiele dłużej. I to jest właśnie fajne w Dead or Alive 5: Last Round, czyli ten stosunkowo dynamiczny, ale wymagający precyzji system walki.

Każdy zawodnik walczy zupełnie inaczej i prezentuje zupełnie inny styl. Kasumi ma dobre nogi, dosłownie i w przenośni, bowiem świetnie kopie i przypiera zawodników do ściany. Mila to rokująca zawodniczka MMA, która ma mocne pięści. Hitomi ma z kolei dosyć silne, ale powolne ciosy, a na uwagę zasługuje również sam Ryu Hayabusa, czyli znany i lubiany ninja z serii Ninja Gaiden. Paleta dostępny zawodniczek i zawodników jest duża. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie, choć przyznam, że seksowne Panny przeważają w stawce.

DEAD OR ALIVE 5 Last Round_20150516132947

Zgodnie z tradycją poprzednich odsłon serii, tak tutaj, w Dead or Alive 5: Last Round, nie zabrakło genialnie przygotowanych aren. Mowa tutaj o wielopiętrowych lokacjach pozwalających na zawalanie się ścian, sufitów, podłóg oraz elementów otoczenia. Wpływa to oczywiście na pasek życia. Dla przykładu: możemy zrzucić kogoś z wysokości, wbić w stertę skrzyń czy odbić od lin ringowych pod prądem. Jest ciekawie i trzeba się wystrzegać najmniejszego błedu, aby nie zaliczyć bolesnego dzwona. Same lokacje to standard w takich grach, ot chociażby świątynia, boisko do kosza, dach budynku, ring treningowy, czy arena turniejowa. Wszystko ładnie przygotowane, integralne i świetnie animowane w przestrzeni (wiele ruchomych obiektów w tle).

Ninja Theory przygotowali dla nas kilkanaście rodzajów rozgrywki. Story to główny tryb, chociaż muszę przyznać, że dobrze zrealizowany mimo głupkowatego stylu. Historia kręci się wokół turnieju Dead or Alive 5, w którym udział chcą, lub jeszcze nie wiedzą, że chcą, zawodniczki i zawodnicy z całego świata. Nieoficjalnym narratorem historii jest Zack, który jeździ po świecie i zaprasza do turnieju najlepszych zawodników. Podczas opowiadania trybu Story jest wiele ciekawych scenek przerywnikowych (jak z filmów karate), ale samej historii nie zapamiętacie na dłużej.

DEAD OR ALIVE 5 Last Round_20150516153534

Słabo zrealizowano jednak oprawę graficzną scenek przerywnikowych. Widać że zostały przygotowane na silniku gry, który musiał obsłużyć również PlayStation 3 i Xboksa 360. To nie jest poziom Mortal Kombat X. Nagrane kwestie przez aktorów wcielających się w bohaterów gry również ”nie zachwycają”, ale kto by się tym w Dead or Alive 5: Last Round przejmował. Na pochwałę zasługują sylwetki postaci, ale to już sprawdzicie sami.

Ponadto można grać w pojedyncze pojedynki, Survival, Time Attack, Tag i tryb sieciowy. Ten ostatni jest bardzo fajnie zrealizowany, rozbudowany i popularny, bo graczy do wspólnej gry nie brakuje. Konsola sama szuka graczy o podobnym poziomie, jak nasz, więc na sromotne baty w pierwszej walce nie liczcie.

Na koniec warto się jeszcze pochylić nad ”rozwojem postaci”. Jedną z cech charakterystycznych serii Dead or Alive jest to, że każda z postaci ma dziesiątki, jak nie setki, dodatkowych fatałaszków, strojów i gadżetów. W sumie jest ich ponad 300, ale nie wpływają one na rozgrywkę, ale raczej na wygląd naszych zawodniczek.

DEAD OR ALIVE 5 Last Round_20150516125104

Dead or Alive 5: Last Round to nie tylko biusty, spływające po ciałach bohaterek krople. To coś więcej, w szczególności fajnie zrealizowany system rozgrywki, który nagradza cierpliwych graczy i ich zaangażowanie w walkę. Oczywiście, od erotyki w przypadku tej gry nie uciekniemy, bo rzeczywiście, gra została zrealizowana czasem nawet przesadnie pod tym względem, ale widać, że to się ludziom podoba. Po dłuższym czasie w świecie gry przestaniecie na to zwracać uwagę i zaczniecie myśleć tylko o wygranej.

Podsumowując, polecam Dead or Alive 5: Last Round wszystkim fanom bijatyk. Jest to gra dla każdego, a w szczególności tym, którzy nie mieli jeszcze okazji grać w tę serię. Gameplay z gry jest świetny, a mocny tryb sieciowy tylko jego dopełnieniem.

DEAD OR ALIVE 5 Last Round_20150516144357

OCENA 8,5/10

+ SYSTEM WALKI

+ WIELOPOZIOMOWE ARENY

+ 1080P I 60 FPSów

+ MULTIPLAYER

SŁABI DEBIUTANCI

HISTORYJKA


[interaction id=”5553480de091946473ad3886″]
Written By
More from Patryk

Milionowa sprzedaż iPhone 6 oraz iPhone 6 Plus

W sieci pojawiły się informacje dotyczące sprzedaży iPhone 6 oraz iPhone 6...
Read More