Recenzja: Dishonored

dishonored2

Esmond Roseburrow to filozof, znany z odkrycia energetycznych właściwości tranu, pozyskiwanego z wielorybów. To odkrycie sprawia, że Dunwall wkracza w erę rewolucji przemysłowej i w przeciągu kilku lat zmienia się nie do poznania. Roseburrow sponsoruje pierwsze wysiłki Antona Sokołowa, który wykorzystuje tran do celów wojskowych.

 

 

 

Historia nie jest zła, ale mogło być lepiej…

Esmond Roseburrow to filozof, znany z odkrycia energetycznych właściwości tranu, pozyskiwanego z wielorybów. To odkrycie sprawia, że Dunwall wkracza w erę rewolucji przemysłowej i w przeciągu kilku lat zmienia się nie do poznania. Roseburrow sponsoruje pierwsze wysiłki Antona Sokołowa, który wykorzystuje tran do celów wojskowych.
Prowadzi to do wielkiego skoku w broni i maszynach wojskowych, stosowanych przez autrytarny rząd do wywarcia bezprecedensowej kontroli nad obywatelami. Roseburrow jest niezadowolony ze swojej spuścizny i wyników jego pracy z Sokołovem. Poczucie winy nie pozwala mu żyć dalej i popełnia samobójstwo w własnym biurze.

W stołecznym mieście Dunwall wybucha Szczurza Plaga, która wyniszcza ludność dziwną i niespotykaną chorobą. Wprowadzony zostaje stan wyjątkowy, a zarażone tereny miasta są odizolowane i poddane kwarantannie. Rozkwita przestępczość, a ulice wypełniają się „płaczkami”, czyli ludźmi odmienionymi przez chorobę.

Sokołov tworzy miksturę, która ma zapobiegac zarazie. Lekarstwo jest jednak bardzo drogie i zwykli obywatele nie mają do niej dostępu. Wszystkiemu przygląda się cesarzowa Jessamine Kaldwin, która pragnie pomóc cierpiącym obywatelom. Zostaje jednak zamordowana przez tajemniczych zabójców, a to jest początkiem spisku i nastania w Dunwall nowych rządów.

Nie moglo się obejśc bez goryla cesarzowej, który znalazł się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie i został wplątany w całą tą grę. Corvo Attano to właśnie nasz bohater. Cesarzowa ginie, a następczyni tronu ( Emily Kaldwin) zostaje porwana przez tajemniczego asasyna. Corvo zostaje uwolniony, a naszym zadaniem jest odnalezeienie następczyni tronu i przywrócenie dawnych porządków.

Według mnie fabuła to najgorsza strona Dishonored… Widać bardzo wiele podobieństw i nawiązań do innych gier, to jednak niczym nie wyróżniająca się historia z supermocami w tle. Mogliśmy dotać coś wybitnego, a otrzymaliśmy prostą i przewidywalny ciąg wydarzeń.

dishonored1

Dobra kopia nie jest zła

Dishonored to jawna kopia konkurencji, a Arkane Studio wcale się z tym nie kryje. Od samego początku widać nawiązania do takich gier jak Bioshock, Thief, Half Life czy nawet Hitman. Co najciekawsze, przy Dishonored robili ludzie, którzy współpracowali przy tworzeniu takich tytułów jak Half Life czy Bioshock. Najnowsze dzieło Arkane Studio przerabia na swój sposób i wprowadza do gry to, co ludzie chwalili w innych produkcjach. Czy to źle? A skąd… Dishonored czerpie garściami z innych gier, ale robi to bardzo, bardzo dobrze.

Chcecie zrobić rozpierduchę i wybić albo zastrzelić każdego kto się zbliży, a może wolicie nie zabijać nikogo, zakraść się do celu i tak go unicestwić? Nie ma problemu! Mechanika gry Dishonored pozwala nam wykorzystać bogaty arsenał broni Corvo na różne sposoby. Mamy więć możliwość zakradania się, ataku z zaskoczenia, uśpienia wroga, albo po prostu poderżnięcia mu gardła… Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby niczym John Rambo przy pomocy spluwy,  kuszy czy granatów walić bez opamiętania we wszystko co się zbliży. Możemy też urządzić walke na miecze, gdzie bardzo ważne jest wyczucie wroga, zablokowanie jego ciosu i wyprowadzenie kończącej kontry.

Nie ważne jak będziemy grać, zawsze towarzyszą nam nadprzyrodzone moce Corvo. Teleport pozwoli nam zakraść się i dorwac wroga z  zaskoczenia, podmuch wiatru wywali z kapci nacierających na nas żołnierzy. Mamy też inne bardzo przydatne moce jak spowolnienie czasu, przejęcie kontroli nad obcym ciałem, czy wysłanie stada szczurów, które po prostu zmasakrują i pożrą naszego wroga w mgnieniu oka. Najlepszym w Dishonored jest to, że żadna moc nie jest przypisana do „cichego” czy „głośnego” stylu gry i zawsze możemy wykorzystać nadprzyrodzone zdolności w ciekawy sposób. Nie myślcie jednak, że strzały z pistoletu są dla strażników nie słyszalne… Strzałem siejemy panikę, ale w małym stopniu jeżeli wcześniej, dobrze zaplanujemy atak na oddział wroga.

dishonored 2012-11-02 10-19-23-78

Klimat jest, miejsca brak

Niesamowita, niespotykana, nasiąknięta historią architektura jakiej już dawno w grach nie widziałem. Betonowe i stalowe konstrukcje budynków przywodzą na myśl XIX wiek, steampunk z elektrycznością, straznicy używający kroczących maszyn przypominających te z Half Life! W Dishonored klimat wypływa z każdej cegiełki, każdego pozostawionego listu zarażonej osoby, książki opisującej historię Dunwall i każdej postaci jaką w grze spotkamy. Grając w Dishonored zostałem wciągnięty w bagno z którego nie chciałem wychodzić, ta gra mnie pochłoneła! Zaglądałem w każdy kąt, chciałem poznac każdą uliczkę, kanał, rozlatującą się melinę czy pałace w 100 % nie omijając niczego, było tak przez te plus minus 7 godzin gry i nigdy mi sie to nie znudziło!

Dishonored nie może się popisać zbyt bogatą ścieżką dźwiękową, w sumie zamiast muzyki towarzyszą nam propagandowe bądź ostrzegawcze komunikaty, które niosą się echem przez miasto. Czy to źle? Wcale nie! Buduje to atmosferę strachu zaszczucia i samotności…

Jedyne co mi przeszkadzało to pustki na ulicach i bal gdzie na komnatę przypadają 3 osoby, co w porównaniu do zbiorowisk ludzi z Assassin’s Creed czy najnowszego Hitmana wypada bardzo skromnie. Wydaje mi się, że Dishonored lepiej sprawdziłoby się jako sandboks z prawdziwego zdarzenia. Irytuje też wynikający z konstrukcji gry schemat- zaczynamy misję w „bazie”, płyniemy łodką na teren wroga. Wykonujemy zadanie, wracamy do naszej wtyczki i bazy, i tak w kółko, nie czuję, żebym zwiedzał ten świat i się w niego zagłebiał…

dishonored 2012-11-02 09-10-00-84

Ciekawość popłaca

Strażnicy nie maja opasek na oczach i ze słuchem też nie mają problemów, czasami jednak bywało tak, że widzą nas z drugiego końca poziomu, a w innej sytuacji ignoruja ślady naszej obecności. Każdy poziom to taki mały sandbox, w którym poza głównym celem misji, znajdziemy zadania poboczne wydłużające czas gry i znajdźki. Nie są to jednak typowe bzdety, które nie mają żadnego wpływu na rozgrywkę. Za odszukane runy odblokowujemy nowe moce, a kościane talizmany poprawiają możliwości naszego bohatera. Gra motywuje nas do kombinowania i myszkowania tam gdzie nawet nie trzeba zaglądać. Dishonored daje nam dużą swobodę i jeśli chcemy załatwić cel „cichaczem” to możemy podsłuchać rozmowę strażników (potrafią zdradzić wiele ciekawych informacji),  zajrzeć do sypialni naszego wroga i poszukać wskazówek czy po prostu zrobić coś dla osoby, która che zniszczyć nasz cel tak samo jak my.

Upór i szukanie run popłaca, bo im więcej spędzimy na poszukiwaniu run i kościanych amuletów, tym lepszymi mocami i umiejętnościami będziemy dysponować w kolejnych etapach. Nie myślcie jednak, że gra jest łatwa… Najbardziej dokoksowana postać, może miec problemy. Poziomy są tak zaprojektowane, że czy tego chcemy czy nie musimy je poznać i nie możemy tak po prostu przejsc z jednego końca na drugi. Teleport też nie zawsze ułatwia sprawę, jego zasięg jest ograniczony i nie przeniesiemy się często tam gdzie byśmy chcieli.

Czy Dishonored jest więc tytułem, który wstrząśnie naszym światem i zostanie Grą Roku? Niestety nie… Dishonored ma przeciętną i przewidywalną fabułę i moim zdaniem lepiej sprawdziłby się jako sandboks, niż jako schemtyczny ciąg misji. Gra ma jednak rewelacyjnie wykreowany świat z niesamowitą otoczką, przemyślaną historię i ciekawe postaci.

Warto sięgnąc po ten tytuł ze względu na Dunwall, jedno z najbardziej klimatycznych miejsc jakie w grach widziałem. Poczuć dużą dozę swobody, poznawac poziomy i planować atak na wroga. Dishonored to kawał dobrze wykonanej, grywalnej i bardzo dobrej gry, która Was pochłonie na długo!

                

PLUSY:

– rewelacyjnie wykreowany świat

– duża swoboda

– grywalna, wciaga na trochę czasu

MINUSY:

– przewidywalna fabuła

– schematyczność

 

OCENA: 8,5/10

 

Autor: Anzage

Written By
More from konadmin

Hydrophobia Prophecy (PSN/XBLA)

Poza nędzną historyjką, Hydrophobia Prophecy może nam zaoferować marnej jakości wrażenia wizualne...
Read More
dishonored2

Esmond Roseburrow to filozof, znany z odkrycia energetycznych właściwości tranu, pozyskiwanego z wielorybów. To odkrycie sprawia, że Dunwall wkracza w erę rewolucji przemysłowej i w przeciągu kilku lat zmienia się nie do poznania. Roseburrow sponsoruje pierwsze wysiłki Antona Sokołowa, który wykorzystuje tran do celów wojskowych.

 

 

 

" />