Recenzja: Deus Ex Human Revolution

deus ex hr 5
deus ex hr 5

Początki serii Deus Ex sięgają roku 2000. Wtedy to na PC ukazała się gra Warrena Spectora i jego studia (Ion Storm) pod takim właśnie tytułem. Jak zapewne większość graczy wie, pierwszy Deus Ex zyskał sobie szerokie uznanie i w pewnym sensie stał się obiektem kultu. Rozwinięta, wielowątkowa fabuła i cyberpunkowy klimat – to dwa chyba najważniejsze elementy, które zadecydowały o jego sukcesie

 

 

Początki serii Deus Ex sięgają roku 2000. Wtedy to na PC ukazała się gra Warrena Spectora i jego studia (Ion Storm) pod takim właśnie tytułem. Jak zapewne większość graczy wie, pierwszy Deus Ex zyskał sobie szerokie uznanie i w pewnym sensie stał się obiektem kultu. Rozwinięta, wielowątkowa fabuła i cyberpunkowy klimat – to dwa chyba najważniejsze elementy, które zadecydowały o jego sukcesie. Fani musieli czekać osiem lat (w 2003 roku ukazało się mniej udane Deus Ex: Invisible War) na kolejną grę osadzoną w specyficznych realiach świata stworzonego przez Spectora i jego ludzi. Za Bunt Ludzkości odpowiada już jednak inna ekipa – Eidos Montreal. Na szczęście, operację wskrzeszenia zasłużonej marki można uznać za udaną.

Raj transhumanistów

Rok 2027. Świat zdominowały wielkie korporacje. Adam Jensen, szef ochrony w Sarif Industries, właśnie przygotowuje się do wyjazdu do Waszyngtonu, gdy siedziba firmy zostaje zaatakowana przez bliżej niezidentyfikowaną grupę. W efekcie ginie spora część naukowców, pracujących przede wszystkim nad technologiami umożliwiającymi rozszerzenie możliwości ludzkiego ciała i umysłu. Tak wygląda początek Buntu Ludzkości. Przedstawiona rzeczywistość z pewnością spodobałaby się wszystkim transhumanistom, czyli zwolennikom ideologii postulującej użycie nauki i techniki, głównie biotechnologii, do poprawy kondycji i możliwości człowieka. W Deus Ex nie brak też motywów czysto cyberpunkowych a la Blade Runner i Johnny Mnemonic. Ciężki, futurystyczny klimat to zdecydowanie jeden z największych atutów Buntu Ludzkości. Dobre wrażenie sprawia również sama fabuła – rozwinięta, wielowarstwowa, z kilkoma różnymi zakończeniami. W pewnych momentach scenarzyści chyba aż za bardzo poszli drogą poprzednich dwóch części, zbytnio wikłając poszczególne tropy, przez co łatwo pogubić się w historii Jensena. Nieco zawodzi także wielkość lokacji i możliwości swobodnej eksploracji – twórcy nie do końca spełnili swoje zapowiedzi w tej kwestii. Miasta, które przyjdzie nam zwiedzić, są ograniczone i, mimo pozornie dużego ruchu na ulicach, pustawe. Na szczęście, sytuację ratują poboczne questy, z reguły dobrze skonstruowane i rozjaśniające wiedzę na temat głównego wątku. Dzięki nim podróż po mieście nabiera większej celowości. Całości towarzyszy znakomita ścieżka dźwiękowa, skomponowana przez Michaela McCanna – budująca odpowiednią atmosferę. To jeden z lepszych soundtracków ostatnich latach, z pierwszorzędnym motywem głównym na czele.

deus ex hr 2

Stwórz się sam…

Do samej rozgrywki możemy podejść na kilka różnych sposobów. Wszystko zależy tutaj od naszych preferencji. Można spróbować bawić się w Rambo, idąc na otwartą wymianę ognia z przeciwnikami, można skupić się na cichej eliminacji, ale można też starać się omijać wszystkich „złych ludzi”. Niezależnie od wyboru, przyjdzie nam i tak korzystać stale z systemu osłon. Najlepiej zdecydować się na któryś z tych stylów już na samym początku gry i inwestować w rozwój możliwości naszego bohatera. Jeśli ktoś preferuje rozwiązania czysto siłowe, to powinien obowiązkowo wykupić (za zdobyte punkty doświadczenia lub zebraną gotówkę) zwiększoną odporność na obrażenia czy zmniejszenie odrzutu broni. Całkiem inaczej musi postępować natomiast osoba ceniąca cichą, kulturalną robotę. Tutaj największe znaczenie odgrywają umiejętności hakerskie (mini-gry), których odpowiedni rozwój ułatwi wyłączanie wieżyczek oraz systemów alarmowych, otwieranie drzwi i skrytek z różnymi skarbami.

Dużą pomyłką okazują się natomiast walki z bossami – nastawione na czystą walkę, oderwane kompletnie od głównej rozgrywki. Sprawę rozjaśnia fakt, że odpowiadało za nie zewnętrzne studio, a nie panie i panowie z Eidos Montreal.

deus ex hr 3

Niedoskonałości Machiny

Główną wadą Buntu Ludzkości jest niewątpliwie oprawa graficzna. Nie chodzi tu tylko o samą sterylność otoczenia, ale również o animację. Zarówno animacje twarzy bohaterów, jak i postaci wypadają mocno przeciętnie. O dopracowaniu na poziomie Uncharted nie ma co mówić. Szczegółów oraz detali różnorakich jest pozornie całkiem sporo, lecz w oczy często rzuca się ich niedopracowanie. Złe wrażenie – poza walkami z bossami – sprawia także struktura lokacji. Miasta na pierwszy rzut oka wyglądają na dosyć rozbudowane i niemal tętniące życiem. Wystarczy jednak pochodzić po ich ulicach kilka minut, by zobaczyć, że tak naprawdę wszystko to zionie pustką i swego rodzaju powtarzalnością.

deus ex hr 4

Reaktywacja udana

Powrót zasłużonej dla branży marki wypadł zaskakująco dobrze, choć wydawało się to w sumie mało prawdopodobne. Eidos zdał egzamin, a jeśli ktoś jeszcze Buntu Ludzkości nie sprawdził, to najwyższa pora nadrobić zaległości.

                

PLUSY:

– klimat, fabuła

– system rozwoju postaci

– soundtrack

MINUSY:

– słaba grafika

– pozornie rozbudowany świat

– walki z bossami

 

OCENA: 8,0/10

 

Autor: Mateusz Pietrzyk

Written By
More from konadmin

Driveclub na targach gamescom 2013

DriveClub reprezentuje gatunek ścigałek, w których zasiadamy za sterami najpopularniejszych samochodów świata,...
Read More
deus ex hr 5

Początki serii Deus Ex sięgają roku 2000. Wtedy to na PC ukazała się gra Warrena Spectora i jego studia (Ion Storm) pod takim właśnie tytułem. Jak zapewne większość graczy wie, pierwszy Deus Ex zyskał sobie szerokie uznanie i w pewnym sensie stał się obiektem kultu. Rozwinięta, wielowątkowa fabuła i cyberpunkowy klimat – to dwa chyba najważniejsze elementy, które zadecydowały o jego sukcesie

 

 

" />