Recenzja: Aliens Colonial Marines

Aliens Colonial banner
Aliens Colonial banner

Wiadomo jak to bywa z adaptacjami szanowanych wytworów popkultury – filmów, seriali, komiksów czy książek. Większość gier na licencji daje ciała. Wystarczy wspomnieć choćby takie niewypały, jak np. Władca Pierścieni: Wojna na Północy czy ubiegłoroczną Grę o Tron. Oczekiwania z reguły duże, a efekt marny. Z Aliens: Colonial Marines – wydanym kilka miesięcy temu na Playstation 3 i Xbox’a 360 – jest w sumie podobnie, choć przyznam, że strzelanka autorstwa Gearbox Software (m.in. Borderlands i Duke Nukem Forever) może się jednak podobać...

 

 

Wiadomo jak to bywa z adaptacjami szanowanych wytworów popkultury – filmów, seriali, komiksów czy książek. Większość gier na licencji daje ciała. Wystarczy wspomnieć choćby takie niewypały, jak np. Władca Pierścieni: Wojna na Północy czy ubiegłoroczną Grę o Tron. Oczekiwania z reguły duże, a efekt marny. Z Aliens: Colonial Marines – wydanym kilka miesięcy temu na Playstation 3 i Xbox’a 360 – jest w sumie podobnie, choć przyznam, że strzelanka autorstwa Gearbox Software (m.in. Borderlands i Duke Nukem Forever) może się jednak podobać.

Piękni nigdy nie byli

Zacznijmy od wad. Niestety, jest ich niemało. Po pierwsze, biedna oprawa graficzna, tak mniej więcej na poziomie sprzed 3-4 lat. Podobnie źle wypada animacja postaci, a szczególnie twarzy. Po drugie, problemy ze sztuczną inteligencją. Nasi partnerzy, czyli inni gwiezdni marines, bystrością nie grzeszą. Czasem gdzieś się zaklinują, pójdą do przodu bez powodu. Przykra sprawa. Różne kwiatki zdarzają się także po drugiej – tej obcej – stronie. Po trzecie, masa baboli. Mam dziwne, acz zapewne zgodne z rzeczywistością wrażenie, że ACM było testowane w stopniu mocno ograniczonym. Liczba bugów (np. blokada drzwi czy utkwienie wielkiego bossa-aliena w ścianie) przytłacza. Tak częstych wpadek technicznych się nie spodziewałem. Najwyraźniej ktoś poskąpił pieniędzy na testerów.

Tyle o złych stronach ACM. Jeśli przymknąć na nie oko, gierka może przynieść trochę satysfakcji. Reszta elementów stoi bowiem na co najmniej średnim poziomie. Nie zawodzi np. oprawa dźwiękowa. Motywy muzyczne wyraźnie nawiązują do pierwszych filmów z tego uniwersum. Momentami pompatyczne fragmenty orkiestrowe zdają się trochę „niedzisiejsze”, ale można to odebrać – a przynajmniej ja tak zrobiłem – pozytywnie. In minus prezentują się tylko odgłosy wydawane przez alienów. Jakieś dziwne takie, nazbyt „kocie” i niezbyt straszne.

aliens-foto

Aliens versus Marines

Przedstawiona w grze historia rozpoczyna się gdzieś w okolicach końca drugiej części filmu. Marines wyruszają w misję ratunkową, itp. itd. Ciężko powiedzieć, aby fabuła specjalnie angażowała gracza, co jest niestety także efektem ubocznym kieprawej animacji postaci. Po prostu historyjka jakich wiele. Nie zmienia to jednak faktu, że ACM swój klimat ma. Scenariusz nie pomaga, jednak sama rozgrywka wypada przyzwoicie. Stylistyka i design wnętrz przypominają początki kinowej kariery Obcego. Sporo klaustrofobicznych lokacji, poczucie przytłoczenia i niepewności. Warto zagrać na jednym z wyższych poziomów trudności. W końcu to w założeniu horror…raz wyższym poziomie, nie odbiegając w żaden sposób od angielskich pierwowzorów.

Aliens Colonial Marines 3

Mechanika gry nie odbiega znacząco od konkurencyjnych shooterów. Zawodzi w pewnym sensie powtarzalność etapów. Przykładowo, ponad pięć razy przyjdzie nam bronić towarzysza, który otwiera jakieś drzwi lub hakuje system. Czepiać można się też momentów kluczowych, rozwałki na dużą skalę. Ilość wyskakujących wtedy z różnych miejsc alienów (kilka rodzajów, w tym plujące żółto-zielonym kwasem) jest czasem przesadzona. Twórcy mogli postawić raczej na jakość/siłę, a nie na ilość. Nie zabrakło opcji gry wieloosobowej. Możemy tutaj stanąć po drugiej stronie boju i wcielić się w przebrzydłych obcych. Niczego przesadnie odkrywczego jednak nie uświadczymy. Jedynym mniej standardowym okazuje się tryb, w którym marines uciekają przed alienami lub muszą bronić się na określonym terenie. Do liderów gatunku wiele brakuje, ale kilka miłych godzin można w sieci w ten sposób spędzić.

Aliens Colonial Marines 4

Oorah po kres!

Słabych stron w Aliens: Colonial Marines jest sporo, ponadprzeciętnie dużo. Całość prezentuje się średnio. Bez problemu można by wskazać ze 20-30 lepszych strzelanek, wydanych na konsole w ostatnich trzech latach. Produkcję Gearbox Software ratuje po części klimat, choć to oczywiście tylko moje subiektywne zdanie. Fani kultowego uniwersum powinni ACM sprawdzić, a reszta niekoniecznie.

PLUSY:

– klimat nawiązujący do pierwszego filmu z 1979 roku

– muzyka

– przyzwoite multi

MINUSY:

– słaba grafika

– sporo bugów

– problemy z SI

 

OCENA: 7,0/10

Autorby Mateusz”machiku86″ Pietrzyk

Tags from the story
Written By
More from konadmin

Fotorealizm w Star Wars 1313

Franczyza Star Wars to komercyjny moloch, dzięki któremu George Lucas zbił fortunę....
Read More
Aliens Colonial banner

Wiadomo jak to bywa z adaptacjami szanowanych wytworów popkultury – filmów, seriali, komiksów czy książek. Większość gier na licencji daje ciała. Wystarczy wspomnieć choćby takie niewypały, jak np. Władca Pierścieni: Wojna na Północy czy ubiegłoroczną Grę o Tron. Oczekiwania z reguły duże, a efekt marny. Z Aliens: Colonial Marines – wydanym kilka miesięcy temu na Playstation 3 i Xbox’a 360 – jest w sumie podobnie, choć przyznam, że strzelanka autorstwa Gearbox Software (m.in. Borderlands i Duke Nukem Forever) może się jednak podobać...

 

 

" />