Przygoda z Uncharted 2

recenzje gier na konsole playstation, xbox, wii, gra Uncharted 2
recenzje gier na konsole playstation, xbox, wii, gra Uncharted 2

To zeszłoroczne dziecko wytwórni Naughty Dog stanowi "powrót do korzeni" gatunku action-adventure.

Od czasu do czasu okazuje się, że gra nie musi być nadto skomplikowana, aby była grą dobrą – to znaczy wciągającą i satysfakcjonującą. Zasada, o której mówię, nie ogranicza się w zakresie swej stosowalności do gier komputerowych. Już w klasycznych i starych jak świat planszówkach gry dzieliły się na dwa obozy. W jednym z nich prym wiodły nieskomplikowane i zabawne warcaby. W drugim – skomplikowane, a mimo to równie zabawne szachy. Ta sama prosta historia powtarza się w tysiącu wersji również w świecie gier komputerowych. Zabawne i satysfakcjonujące są wymagające myślenia i opanowania pewnego systemu gry pokroju Final Fantasty XIII. Lecz jednocześnie równie zabawne (i jakby dopełniające się z tymi pierwszymi – razem dopiero tworząc kompletny krajobraz), a może i bardziej wciągające były gry pokroju Super Mario Bros. czy Prince of Persia. Do tej dwójki słynnych, choć nieco dowolnie wybranych tytułów (łapiecie jednak obraz, prawda?) dołączyć chciałbym dziś trzeci: Uncharted 2: Among Thieves.

To zeszłoroczne dziecko wytwórni Naughty Dog na konsolę stanowi pewnego rodzaju „powrót do korzeni” gatunku action-adventure. Choć może owe „korzenie” brzmią zbyt radykalnie [a jak mają brzmieć? radix, radicis (łac.) = korzeń – przyp. red.] i kojarzą się raczej z powrotem do jaskiń niż z tą sytuacją, którą chcę opisać. Coś jakby dźwig budowlany, który przez lata pokrywał się kurzem, zaschłym błotem czy pajęczynami otaczającymi go coraz grubszą warstwą – nagle poruszył się i strząsnął z siebie wszystkie te naleciałości. Obserwatorowi, który jeszcze przed chwilą widział ogromną, litą, brązową termitierę nagle ten ażurowy dźwig zdaje się szkieletem samego siebie – ale w przeciwieństwie do tamtej kupki błota, ta konstrukcja porusza się i działa. Nie chcę być źle zrozumiany – wszystkie te combosy, zakupywane za ciężko zarobione w trakcie gry punkty, wszystkie te dodatkowe menu, wszystkie te udziwnione i uszczegółowione mechaniki – to nie tylko „kurz i pajęczyny”. Wszystkie tego typu dodatki doskonale działają i niezawodnie spełniają swoją funkcję (tj. dostarczają rozrywki graczom) w takich tytułach, jak przywołany FF13 czy Batman: Arkham Asylum. Jednak faktem pozostaje, że przywołane Super Mario czy Prince of Persia, choć opierały się czterech strzałkach kierunkowych i jednym przycisku „strzału” były od nich o wiele bardziej wciągające. Wszystko, co chcę powiedzieć (już widzę te złośliwe „przypisy redakcji”) [a jakżeby inaczej – przyp. red.] to to, że Uncharted 2cechuje to samo połączenie prostoty sterowania z doskonałych designem poziomów oraz wciągającą akcją. Może dwa obszerne akapity to trochę za dużo, by o tym mówić – ale jeśli udało mi się przekazać Czytelnikom owo świeże uczucie, które towarzyszyło mi przez cały czas obcowania z tą grą, to cała ta pisanina była tego warta.

Co więcej, Uncharted 2 ma także coś, czego tamte dwie legendy, jakkolwiek by patrzeć, nie miały: doskonałą fabułę. Stanowi ona dalszy ciąg przygód Nathana Drake’a, który (jak pamiętamy z części poprzedniej) uganiał się po tropikalnych wyspach za historią swego dalekiego przodka – Francisa Drake’a, najsłynniejszego chyba kapera [nie mylić z kiperem – przyp. red.] na służbie angielskiej królowej. Jego zainteresowanie słynnymi podróżnikami z przeszłych epok najwyraźniej nie osłabło, gdyż tym razem ruszy on tropem XIII-wiecznego kupca Marco Polo. Spośród ponad 600 uczestników jego wyprawy rozlokowanych na 16 statkach powróciło tylko 18 ludzi na jednym. Właściwie to nic dziwnego, jeśli zważyć, że podróż trwała w sumie 24 lata – ale jasnym jest, że liczby te, wraz z przedziałem czasu stanowią ogromne pole do popisu dla twórców gry. By nie psuć Czytelnikom ani jednej spośród wielu przygotowanych dla nich niespodzianek, nie zdradzę już nic więcej. Wystarczy wspomnieć, że grę otwierają słowa, jakie ponoć Marco Polo wypowiedział na łożu śmierci – „Nie opowiedziałem nawet połowy tego, co widziałem – gdyż nikt i tak by mi nie uwierzył„.

Do swej nowej przygody Nathan Drake podejdzie z tym samym humorem i autodystansem, jakim bije na głowę swego „protoplastę” Indianę Jonesa i za jaki zdążyły go już polubić całe rzesze graczy. Ze starych znajomych spotkamy m. in. Victora Sullivana i piękną dziennikarkę Elenę, jednak na pierwszy plan wysunie się dwójka nowych – cwaniakowaty Harry Flynn oraz uwodzicielska Chloe Fraser. Od strony psychologicznej postaci zostały przygotowane profesjonalnie: każdy główny bohater (czy też bohaterka) jest rozpoznawalny po swojej głównej cesze, która w różnych konfiguracjach przewija się przez całą fabułę, a jednocześnie nie popadnięto w często spotykaną przy tej konwencji autokarykaturę.

Od strony samej rozgrywki poszukiwania Drake’a można podzielić na trzy główne części: walka, platformówka i zagadki. Te ostatnie są na tyle proste, by nie dominować gry, na tyle zaś skomplikowane, by nie rozwiązywało się ich automatycznie i by dawały satysfakcję – w końcu, po to tu są. „Platformówka” jest moim zdaniem najsilniejszą stroną gry – i jednym z głównych powodów do porównania U2 do Prince of Persia. Wysokości, na jakie niekiedy się dostaniemy potrafią przyprawić o zawrót głowy. Jednocześnie na każdym kroku widać perfekcję, z jaką projektowano układ przeszkód i platform. Jedyną rysą na szkle okazuje się kamera – jej kąt niekiedy uniemożliwia dobrą ocenę odległości. Dla mnie dość często było to przyczyną śmierci. Ale może to tylko brak umiejętności?

Co do walki, to jest ona tyleż prosta, co zabawna. Za przykład niech posłuży typowa sekwencja walki wręcz. Atakujemy kwadratem – wtedy Nathan sam dobiera odpowiedni cios. Gdy z kolei ktoś usiłuje nas uderzyć – oglądamy wszystko w zwolnionym tempie, dzięki czemu mamy czas wcisnąć trójkąt. Jeśli uda nam się w odpowiednim czasie – blokujemy przeciwnika i przechodzimy do kontrataku. Proste, efektywne – i bardzo, bardzo emocjonujące. Cała reszta walki jest równie prosta, intuicyjna i przyjazna graczom. Możemy w niej wyróżnić – co też powoli staje się standardem – elementy shootera i skradanki. Do każdej misji możemy dobrać pistolet, karabin i zestaw granatów. Wybór jest duży, ale istotny – a wyważenie poszczególnych opcji widać w pełni dopiero w trybie multiplayer. Nie da się przejść całej gry jedną bronią, każda jest dobra w pewnych warunkach i nieporęczna w innych. Czasami jednak żadna nie będzie tak dobra, jak umiejętne wykorzystanie osłon terenowych i ciche zakradnięcie się do przeciwnika. Zaskoczonych w ten sposób wrogów można np. zrzucić z budynku czy z drabiny. Dodaje to now aspekty do i tak bardzo „miodnej” rozgrywki.

…gra Uncharted 2 kumuluje to, co najlepsze w całej historii gier gatunku action-adventure

Strzelanie jest bardzie efektywne niż w poprzedniej części – zamiast ładować 7-9 kul w przeciwnika wystarczą teraz 3 lub nawet tylko jedna – w głowę. Z drugiej strony, SI też uległo znacznej poprawie. Wrogowie rzadko próbują frontalnego ataku, podczas strzelaniny zmieniają kryjówki i osłony. Kilka razy zdarzyło się, że część zaszła mnie o tyłu (!), podczas gdy kilku wiązało mnie ogniem. Nie wyglądało to na skryptowane zdarzenie. Brawa dla programistów z Naughty Dog!

Dalsze brawa należą się grafikom. Choć gra jest zeszłoroczna, jak na razie chyba tylko God of War 3 udało się ją prześcignąć pod względem graficznym. Tekstury są szczegółowe, postaci – świetnie animowane, framerate – stabilny, skala – ogromna. Powoli – jak pisałem gdzie indziej – staje się to po prostu standardem, podobnie jak równa już filmowej jakość cut-scenek. Jak mówił pewien hobbit w Morii – jest na czym zatrzymać oko.

Wraz z 90 minutami wspomnianych przerywników filmowych (tak zresztą płynnie przechodzących w samą rozgrywkę, że zdarzało mi się gapić jeszcze przez parę sekund w ekran i mrugać oczami w czasie, gdy powinienem już „przejąć stery”) czeka nas około 12 godzin czystej rozrywki w trybie single player. Więcej, jeśli pokusimy się o uzbieranie wszystkich 100 ukrytych w grze skarbów. Wielokrotnie więcej, jeśli przejdziemy grę kilkukrotnie – i nic dziwnego, gdyż jest tego warta. Jednak jeśli zdecydujemy się na rozgrywkę online, czas gry wydłuży się nam poza wszelkie przewidywania! Tak, tryb multi-player jest nawet zbyt dobry – w tym znaczeniu, że już sama fabuła w single-player wystarczałaby na zrobienie gry bardzo dobrej. Trybów jest tylko kilka, za to każdy świetnie przemyślany. Znany i lubiany Deathmatch ma też swoją bardziej skomplikowaną wersję – Elimination. To takie połączenie Team Deathmatch z Last Man Standing. Zabici nie respawnują się aż do zakończenie rundy. Wygrywa ta drużyna, która pozostanie na polu bitwy. Równie klasyczny CTF (czyli Plunder, bowiem uganiamy się za skarbem drużyny przeciwnej) też ma swoją wariację w postaci Chain Reaction – trybu, w którym każdy skarb musi być zdobyty w odpowiedniej kolejności. Co więcej, za dobrą grę program przyznaje punkty i medale, które można wymienić na kolejne ulepszenia swojej postaci. Wygląda na to, że twórcy U2 pomyśleli o wszystkim.

Na koniec kilka słów o dźwięku. Soundtrack, podobnie jak cut-scenki, może spokojnie konkurować z niektórymi produkcjami filmowymi. Aktorzy głosowi są zaś po prostu świetni – i profesjonalnie wykonali swoją robotę. Co więcej, polska wersja gry wyposażona jest w polski dubbing – z Jarosławem Boberkiem w roli samego Drake’a, Anną Gajewską jako Chloe oraz Ewą Łukowską jako Elena. Ta gwiazdorska obsada sprawia, że polski użytkownik ma przed sobą bardzo trudny wybór – bowiem „oryginalny” Nolan North jako Drake jest mimo wszystko bezkonkurencyjny. Między wersjami językowymi można wybierać – i jest to ciężki orzech do zgryzienia. Osobiście polecam przejście gry raz w wersji angielskiej, raz w polskiej. I tak prawdopodobnie będziecie ją przechodzić więcej niż jednokrotnie…

Właściwie powinienem wszystko raz jeszcze podsumować. Ale co tu podsumowywać? Świeży powiew starej, dobrej prostoty w najnowocześniejszym opakowaniu – gra Uncharted 2 kumuluje to, co najlepsze w całej historii gier gatunku action-adventure. W cenie ponadto nieprzeciętnie inteligentna fabuła [tzn. taka, której opracowanie wymagało inteligencji; nie taka, która rozwiąże za Ciebie każdy Twój życiowy problem – przyp. red.] oraz (najprawdopodobniej) godziny spędzone z innymi graczami po sieci. Jeśli jeszcze nie masz tej gry – jak najszybciej napraw ten błąd!

Written By
More from konadmin

Sprzedaż PlayStation Vita rośnie

Sony podzieliło się ze światem elektronicznej rozrywki ciekawą wiadomością. Otóż PlayStation Vita...
Read More
recenzje gier na konsole playstation, xbox, wii, gra Uncharted 2

To zeszłoroczne dziecko wytwórni Naughty Dog stanowi "powrót do korzeni" gatunku action-adventure.

" />