Killzone 3

Killzone-3-small
Killzone-3-small

Najnowsza, trzecia już część Killzone 3 jest oczywiście lepsza od Killzone 2 – właściwie pod każdym względem. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu za grę odpowiada holenderska ekipa Guerilla Games.

 


 

 

Killzone, jedna z flagowych, ekskluzywnych serii dla konsoli Playstation 3. Od kilku dobrych lat, obok Gran Turismo, Uncharted czy God of War, strzelanka ta stanowi jeden z głównych elementów wyróżniających sprzęt Sony od konkurencyjnych platform. Najnowsza, trzecia już część Killzone jest oczywiście lepsza od Killzone 2 – właściwie pod każdym względem. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu za grę odpowiada holenderska ekipa Guerilla Games. Holendrzy bowiem, jako jeden z niewielu team’ów, potrafią okiełznać moc drzemiącą w konsoli Sony i wydusić z niej wszystko co najlepsze. W jakim zatem kierunku ewoluuje seria?

Killzone-3-2

Czas Stahla

Rozgrywka zaczyna się dosyć niespodziewanie, bo od prologu, w którym zastosowano podobny motyw jak w przypadku Uncharted 2. Po tym krótkim wstępie gracz przejmuje kontrolę nad Tomasem Sevchenko, znanym już z poprzedniej części. Historia zaczyna się dokładnie w momencie zakończenia Killzone 2. Główny antagonista, wódz naczelny Imperium Helghan, wcielenie wszelkiego zła i kolejna inkarnacja Adolfa H. – Uczony Visari zostaje zlikwidowany, lecz, jako że nie potrafi odejść w pokoju, odpala na pożegnanie bombę atomową, która zmiata z powierzchni planety sporą część oddziałów Interplanetary Strategic Alliance, czyli towarzyszy broni „Seva”. Ów niecny czyn zmienia diametralnie sytuację, szczególnie że (nie wiadomo skąd) pojawia się flota powietrzna Helghan, szykująca się do kontruderzenia. Władzę po Visarim przejmuje niejaki admirał Orlock, osobnik o facjacie zadziwiająco podobnej do Generalissimusa Józefa S. Sporo do powiedzenia będzie miał także szef korporacji zbrojeniowej Stahl Arms – Jorhan Stahl (zbieżność nazwiska z nazwą firmy zapewne całkowicie przypadkowa…). Przeciwko zastępom Higów, obok głównego bohatera, staną, znani już z Killzone 2, Rico oraz kpt. Narville. Cała historia zawarta w kampanii single została stosunkowo dobrze poprowadzona; mamy szybkie zwroty akcji, jest efektownie, intensywnie i „filmowo”. Ukończenie kampanii zajmie ok. 6-8 godzin, czyli typowo jak na dzisiejsze czasy – na graczy spragnionych większych wyzwań czeka elitarny poziom trudności. Jedyny mankament trybu single do którego można się przyczepić to nijakie zakończenie. Pozostawia spory niedosyt. Nie ma co liczyć również na jakąś większą głębię fabularną, ale przecież nie o to w tej grze chodzi. Poza tym, jeśli ktoś szuka w grach emocji, to powinien zastanowić się raczej nad zakupem Heavy Rain lub Bioshock’a.

Killzone-3-3

Spektakularnie, pięknie i wulgarnie

Killzone 3 zostało w pełni zlokalizowane, swych głosów użyczyli m.in. Jan Englert, Edward Linde-Lubaszenko oraz niezastąpiony Jarosław Boberek. Panowie brzmią bardzo dobrze, odpowiedniego klimatu dodają również liczne wulgaryzmy. Tym razem SCEP postanowiło się nie ograniczać – nie usłyszymy zatem zbyt wielu substytutów przekleństw, takich jak np. „cholera” czy inna „jasna kurka”. Nieco gorzej sprawa wygląda z brzmieniem Higów, którzy zdecydowanie lepiej wypadają w angielskiej wersji językowej. Na szczęście Sony daje wybór i w każdej chwili można zmienić sobie język. Świetne wrażenie sprawia również soundtrack, znów skomponowany przez Jorisa de Mana. Szczególnie epicko prezentuje się motyw przewodni („And Ever We Fight On”); bezdyskusyjnie ścieżka dźwiękowa KZ3 jest najlepsza w historii serii. Nowością w Killzone 3 są jetpacki, które pozwalają latać, rzecz jasna w ograniczonym stopniu. W sumie ciekawy pomysł, lecz nie jest to żadna rewolucja. Mamy także nowe bronie, przede wszystkim tzw. WASP oraz działko łukowe. Rozgrywkę urozmaicono o sekcje typowo skradankowe, w których najlepiej będzie pozostać niezauważonym i likwidować Higów z zaskoczenia. Zróżnicowane zostały również same lokacje, w których przyjdzie nam działać. Oprócz standardowych, industrialnych miejscówek, zwiedzimy m.in. dżunglę czy też rejony pokryte grubą warstwą śnieżnego puchu. Kilka razy przejmiemy kontrolę nad różnymi pojazdami – gra zamienia się wtedy w typowy celowniczek na szynach. Panowie z Guerilla Games zaimplementowali ponadto do gry obsługę kontrolera PS Move i trybu 3D. Świetnym zabiegiem okazało się również dodanie co-opa, dzięki któremu możemy ukończyć grę razem ze znajomym (lub znajomą) przed jednym telewizorem. To bardzo zacny trend, dobrze, że coraz więcej gier daje taką możliwość. A jak Killzone 3 wygląda? Otóż, rozpisywanie się w tym przypadku na temat grafiki nie ma większego sensu – to po prostu absolutny top, gra wygląda rewelacyjnie. Pod względem grafiki, wśród gier wydanych dotychczas na PS3, Killzone 3 plasuje się w ścisłej czołówce. Podobny poziom prezentują na tę chwilę jedynie God of War 3 oraz Uncharted 2

Killzone-3-4

Jest nas wielu…

Przejdźmy do kwestii najważniejszej, czyli do trybu multiplayer. To rzecz we współczesnych strzelankach właściwie priorytetowa. Zresztą nie oszukujmy się – coraz większy odsetek graczy pomija przecież kompletnie tryb single, zaczynając zabawę właśnie od rozgrywki sieciowej. Tym razem Guerilla Games przygotowało trzy tryby: Partyzantka, Strefa wojny i Operacje. Pierwszy z nich to standardowy team deathmatch, w drugim z kolei mamy do czynienia ze zmieniającymi się zadaniami (m.in. likwidacja wyznaczonego gracza drużyny przeciwnej czy podłożenie ładunków w określonym miejscu). Najwięcej świeżości przynoszą Operacje, w których jedna strona atakuje bazę, a druga jej broni. Jeżeli atakującym uda się ta sztuka, akcja przenosi się dalej w głąb bazy. Operacje są oczywiście wzorowane na trybie Rush z Bad Company 2. Nie ma zatem żadnej większej rewolucji, jeśli chodzi o tryby gry dostępne w multi. System rozwoju postaci oraz ich wybór jest zbliżony do tego z czym mieliśmy do czynienia w poprzedniej części. Wszystko jest jednak bardzo dobrze przemyślane, areny doskonale zaplanowane, a rozgrywka z reguły intensywna (gdzieś tak pomiędzy Black Ops a Bad Company 2). Siła nowego Killzone tkwi przede wszystkim właśnie w jego wykonaniu i wysokiej jakości. Na niektórych mapach dostępne są ponadto mechy i jetpacki. Multi jest dopracowane pod każdym względem i chyba dlatego czasem tak ciężko oderwać się od konsoli…

                 
Do boju?

Podsumowując, Killzone 3 jest w gruncie rzeczy tym, czego się spodziewano po flagowym tytule Sony. Gra wygląda fantastycznie, brzmi profesjonalnie, rozgrywka jest efektowna i intensywna. Do tego dochodzi tryb kooperacji, obsługa Move i 3D. Sednem gry jest, rzecz jasna, multiplayer – panowie z Guerilla Games i tutaj dali radę. Walka online została kompleksowo przemyślana i dopracowana względem poprzedniej części. Długie godziny emocjonującej gry zapewnione. Owszem, fabuła mogłaby stać na wyższym poziomie, ale nie można mieć przecież wszystkiego.

 

PLUSY:
– fenomenalna grafika, perfekcyjne udźwiękowienie

– multi na najwyższym poziomie

– co-op, obsługa Move i 3D

MINUSY:
– zbyt wciągający multiplayer?

– rozczarowujące zakończenie kampanii.

 

OCENA: 9/10

Autorby Mateusz „machiku86” Pietrzyk

Written By
More from konadmin

Gran Turismo 6 na PS3 w listopadzie?

Gran Turismo 6 pojawi się prawdopodobnie jeszcze na konsolę PS3, tak przynajmniej...
Read More
Killzone-3-small

Najnowsza, trzecia już część Killzone 3 jest oczywiście lepsza od Killzone 2 – właściwie pod każdym względem. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu za grę odpowiada holenderska ekipa Guerilla Games.

 


 

 

" />