Final Fantasy X/X-2 HD – recenzja PS3

Final Fantasy X/X-2 HD to odświeżona wersja obu części serii, za którą odpowiada firma Square Enix. Tytuł został wydany na PlayStation 3 i PlayStation Vita. Jeżeli tylko jesteś wielkim fanem gatunku jRPG, to ten tytuł jest właśnie dla Ciebie.

square-enix-banner

Przy poprzedniej generacji konsol twórcy gier wpadli na pomysł, aby ponownie wydawać swoje topowe, klasyczne gry, które tym razem odziano w jakość High Definition. Zazwyczaj były to gry z drugiej konsoli PlayStation, sygnowane oznaczeniem HD. Jedni gracze podchodzą do tego procederu dość krytycznie, uważając ten zabieg za ”skok na kasę”, drudzy traktują takie wersje z sentymentem. W przypadku Final Fantasy X / X-2 HD, zaliczam siebie do tej drugiej grupy. W tym roku, po małym opóźnieniu, na półki sklepowe wskakuje fascynująca kompilacja sprzed lat, która nie jednemu wyrwie długie godziny z życia.

Final Fantasy X trafiło do oficjalnej sprzedaży w roku 2002, a więc niespełna dwanaście lat temu, kiedy to konsola PlayStation 2 święciła swoje największe tryumfy. ”Dziesiątka” jest jedną z najlepiej ocenianych odsłon serii, jej oceny wahają się wokół 92%. W tamtym okresie Square Enix po raz pierwszy zdecydowało się kontynuować wcześniej zapisaną historię. W roku 2003 na rynek trafi Final Fantasy X – 2, które okazuje się już nie tak dobre jak oryginał (oceny na poziomie 85%). Obie gry zapadają w pamięć twórcom i samym graczom. Kompilacja HD stara się połączyć obie historie, serwując nam odświeżoną grafikę, muzykę i modele postaci.

Zestaw nie odmieni wypracowanych już opinii o dwóch klasycznych jRPGach sprzed lat. To praktycznie cały czas te same gry, w których rozkochaliśmy się przed laty. Final Fantasy X to historia Tidusa i Yuny. Ten pierwszy to gwiazda tak zwanego bliztballu, czyli fikcyjnego sportu zaprojektowanego na potrzeby gry. Podczas jednego z meczy miasto rodzinne naszego protagonisty zostaje zaatakowane przez tajemniczą istotę o nazwie Sin. Mieszkańcy miasta ponoszą śmierć, tym nie mniej Tidus zostanie ocalony przez niejakiego Aurona. Bohater przenosi się do wcześniej nie znanego mu świata, gdzie rozpoczyna się standardowa rozgrywka. Historia zaprezentowana w X-2 jest bezpośrednią kontynuacją, z tą jednak różnicą, że jej bohaterkami są Yuna i Rikku, jak również zupełnie nowa, bardzo charakterystyczna postać Pain.

W tym miejscu warto podkreślić, że autorzy gry nie poszli na łatwiznę. Osoby zakochane w historii Yuny i Tidusa powinny być ukontentowane ze względu na nowe aranżacje ścieżki dźwiękowej i wyrzucenie nie ciekawych kawałków z oryginału. Wiele osób, w tym ja, może nadal narzekać na irytujący, przerysowany dubbing i grę aktorską. Tym nie mniej, najistotniejszą zaletą wersji High Definition jest wizualizacja. Na szczęście twórcy i w tym aspekcie wykrzesali wiele. Wiele elementów lokacji zostało opracowanych od podstaw. Znacznie ulepszono prezentację miejscówek – wydaje mi się, że wiele z nich zostało nakreślonych od podstaw – renderowane lokacje jeszcze nigdy w Final Fantasy nie wyglądały tak naturalnie. Tutaj również chciałem podkreślić – modele postaci potraktowano po macoszemu. Ta wpadka była już wyraźnie widoczna jeszcze na PlayStation 2, kiedy to sylwetki bohaterów prezentowały się okazalej, tutaj jeszcze lepsza animacja i rysy twarzy, względem pobocznych NPCów. Ta ostatnia grupa razi w oczy bardzo słabym wyglądem, brakami w animacji ruchów, zamazanym wyrazem twarzy i nagminnie powtarzającym się dubbingiem. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć – oba tytuły nie pozbyły się błędów z przeszłości. Nagminnie jesteśmy świadkami przenikania przez ściany części sylwetek bohaterów. Miejscówki są pięknie narysowane od podstaw, albo na żywca wyciągnięte z czasów oryginalnych wersji. Jest to niekonsekwencja twórców wynikająca zapewne z napiętego terminarza.

Square Enix Visual Studios to ludzie odpowiadający za pracę nad animacjami do gier tego producenta. Szczerze? W branży gier wideo nie mają sobie równych, jeżeli rozmawiamy o wstawkach filmowych i animacji. Final Fantasy X/ X-2 HD otrzymało w pełni odświeżone, przemodelowane cut-scenki, które zapierają dech w piersiach. Animacje nadal potrafią zachwycić. Co ciekawe, Square Enix udostępniło ponad trzydzieści minut dodatkowej animacji, która stara się łączyć oba tytuły w jedną, spójną całość.

Czy gameplay uległ znaczącym zmianom? Nie, ponieważ zwycięskiej drużyny się nie zmienia. Jest to nadal turowy system toczenia starć, w którym korzystamy zazwyczaj z trzech bohaterów. W trakcie rozgrywki gracze przemierzą renderowany świat, w pełni trójwymiarowymi postaciami. Rozwój bohatera jest oparty o system Sphere Grid, a więc bardzo ciekawą i wielką planszę, na której wykupujemy kolejne umiejętności dla naszego bohatera. Dużą zaletą gry jest implementacja osiągnięć. Teraz będziemy nagradzani za wszystko, począwszy od standardowej eksploracji świata, przez rozwój bohatera, na rozgrywkach blitzballa kończąc. Co ciekawe, pucharki zdobywamy jednocześnie na obie konsole (Cross-save), a więc jeżeli jesteś właścicielem PlayStation Vita, to nie musisz martwić się o swoje zdobycze.

Najwięcej zmian w rozgrywce odnotowałem w Final Fantasy X-2. Dostajemy nowinki, którymi jak dotąd cieszyć się mogli tylko gracze z Kraju Kwitnącej Wiśni – tryb Last Mission. Jest to dodatkowa opcja pozwalająca na werbowanie potworków do swojej drużyny. W tym miejscu gracz zamienia się w kolekcjonera, a przecież fantazyjnych przeciwników w grach z serii Final Fantasy Nie zabraknie. Ponadto otrzymamy dwie dodatkowe dresspheres, oraz wymagający, bardzo długi loch do eksploracji. Dodatków jest jednak umiarkowana ilość, dlatego osoby które ukończyły oryginał, raczej powinny czuć się znajomo.

Powiem otwarcie, jako wieloletni fan tej marki. Final Fantasy X/X-2 HD to najlepsza edycja High Definition z jaką się jak dotąd spotkałem. Wcześniej ogrywałem przygody Snake’a, jak również testowałem Silent Hill. Square Enix oddaje w ręce graczy kompletne jRPG z całym bagażem doświadczeń. Możecie liczyć na około sto godzin wspaniałej rozgrywki w starym stylu. Całość została podana w bardzo przystępnej jakości HD, tym bardziej właściciele PlayStation Vita powinni się tym tytułem zainteresować. Jest to dopracowany, wymagający i przede wszystkim nieliniowy, długi tytuł, a  takich ostatnio brakuje w serii Final Fantasy. Absolutnie polecam!

OCENA 8/10

+  odświeżona grafika
+ animacje
+ długość rozgrywki
+ kilka ciekawych dodatków, w tym kolekcjonowanie potworków
– sylwetki postaci
– wpadki graficzne
– ”kilka” ciekawych dodatków, to nie znaczy ”wiele”
Written By
More from Patryk

Rise of the Tomb Raider – uważajcie na błąd, który uniemożliwia przejście gry

Rise of the Tomb Raider to świetna gra, ale niestety również posiadająca...
Read More