Recenzja: DIRT 3

dirt3_logo_small
dirt3_logo_small

Colin McRae był moim ulubionym zawodnikiem WRC, w latach 90, rzesze fanów zaczęły ze zwiększonym zainteresowaniem przyglądać się tej dyscyplinie sportu. Szkocki kierowca zasłynął z jeszcze jednej rzeczy, jego nazwisko sygnowało jedną z najlepszych serii wyścigowych ever.

Colin McRae był moim ulubionym zawodnikiem WRC, w latach 90, rzesze fanów zaczęły ze zwiększonym zainteresowaniem przyglądać się tej dyscyplinie sportu. Szkocki kierowca zasłynął z jeszcze jednej rzeczy, jego nazwisko sygnowało jedną z najlepszych serii wyścigowych ever. Colin McRae Rally wydawane nie przerwanie od 1998 roku, wychowało miliony fanów WRC, teraz wraca w postaci DiRT 3.

DiRT 3 wnosi dużo nowego.

Zacznijmy może od trybów rozgrywki, jest ich sporo. WRC (world rally championship) to sól tej gry, pokonywanie kolejnym OS’ów daje mnóstwo frajdy. Na słowa uznania zasługuje nasz pilot, jeżeli tylko znacie podstawy angielskiego, nie będziecie mieli najmniejszych problemów z komunikacją. Pilot robi różnicę, a jego wskazówki są cenne, gdy każe ścinać, to ścinaj, nawet po pobliskich krzakach, gdy odradza, posłuchaj go. Finlandia, Kenia czy Aspen, to trasy pełne różnego rodzaju przeszkód. Można się na nich naciąć na nie jeden kamień, rozpadlinę, kałużę czy kłodę. Wystarczy że na chwilę stracimy uwagę i już leżymy w rowie. Z pomocą przychodzi flashback-znany z GRIDA-system cofnięcia czasu, do momentu przed kolizją, wypadnięciem z trasy. System ten jest pomocny, ale z drugiej strony jest to ukłon w stronę casuali, bo z wiedzą, że w każdym momencie mogę cofnąć czas, jedziemy bardziej rozluźnieni, nie ma tej spiny która powinna towarzyszyć rajdowi. Rallycross to znana z poprzednich części, odmiana rajdu na zamknietych torach, co bardzo mi się spodobało to klimat. Nasi  przeciwnicy naprawdę kombinują, są agresywni na torze, przepychają się i walczą do końca. W odróżnieniu od swoich kumpli-półgłówków-z Gran Turismo 5, oni walczą i się starają. Tory są różnorakie, w śniegu, w deszczu, w palącym słońcu. Najbardziej do gustu przypadł mi tor Aspen, w potyczkach z siedmioma innymi rajdowcami, ten tor prezentuje się znakomicie. Landrush to podobny tryb, tutaj jednak ścigamy się pickupami, wariacją są też wyścigi przy użyciu buggy czy ciężarówek. Każdy znajdzie coś dla siebie, Dirt 3 jest bardzo zróżnicowany. Kariera dzieli się na stopnie, a w poszczególnych stopniach zdobywamy reputacje. By nasza reputacja rosła, logiczne jest że musimy wygrywać, sezon jest długi i zróżnicowany. Nie jednokrotnie jeden tour (seria zawodów) jest podzielona na kilka dyscyplin. Kolejno możemy zacząć od WRC, potem trochę po driftować, co w tej grze wygląda naprawdę efektywnie, by skończyć na gymkhanie.

    
Gymkhana to nowość w serii.

Szalony tryb freestyle’u prowadzony przez nie mniej szalonego Kena Block’a. Tryb składa się z różnych freestyle’owych wariacji, wymieńmy chociażby rozbijanie tablic czy skoki w dal. Wszystko oczywiście liczone na punkty. Wykazać musimy się więc zręcznością, sprytem i nie lada kombinatorstwem.

Multiplayer jest wykonany klasowo. Dostajemy wiele trybów rozgrywki, zwykłe wyścigi, rallycrossy, ale i tryb Zombie (berek) gdzie musimy uderzać w przeciwników by pozbyć się klatwy. Jest też tryb do beztroskiej rozwałki, gdzie auta sypia się niczym w Destruction Derby. Mistrzowie kodu zaaplikowali do najnowszego DiRT‚a online-pass, czyli uwaga na używki, VIP który otrzymujemy wraz z grą, daje nam możliwość do gry po sieci i wielu dodatków. Kupienie używki wiąże się z dokupieniem takowego osobno. Codemasters bardzo wspierają swój tytuł. W sieci pojawiają się coraz to nowsze dodatki. Samochody, trasy, wyścigi, to wszystko jest dostępne na XLA/PSN. W sieci nie ma problemów by dołączyć do servera, jest ich sporo, jak i amatorów multi potyczek.

  
DiRT 3 to gra której nie wiele można zarzucić.

Od uruchomienia gry do jej wyłączenia jesteśmy rozpieszczani grafiką i dźwiękiem. Trasy w DiRT 3 wyglądają rewelacyjnie, bezdroża Kenii, zalane w słońcu stepy, piach który leci spod kół na pysk przeciwników, detale typu, natrętni fani przebiegający drogę czy zwierzęta. Śnieżne zaspy, zasypane zakręty, czy też ulewy, to wszystko jest wykonane pieczołowicie. Nie ma tu mowy o skokach animacji, wszystko śmiga w 60 klatkach na sekundę. Na pochwałę zasługują samochody. Nie przywiązujemy tu się do jednego, ale każdy rozkochuje nas w sobie. Mocarny Focus, Celica z lat 90 w żółtym malowani czy Lancia Delta, mniam ! Detali graficznych jest od groma, widać spoiwa spojlerów, śruby czy zabrudzone plastiki. Model zniszczeń jest kozacki, mało która gra może się takowym pochwalić, może tylko Forza 4. Tutaj, po mocniejszym dzwonie możemy stracić połowę karoserii, odlecieć mogą nam drzwi, wszystkie szybki pójść w rozsypkę.

Brava należą się też osobom odpowiedzialnym za projektowanie menu gry. Jest przejrzyste i stylowe. Soundtrack jaki nam towarzyszy jest najwyższych lotów. Raczej nie znajdą się tacy którzy będą narzekać. Mnie osobiście, bardzo podobał się ciągle towarzyszący mi komentarz. Praktycznie cały czas jesteśmy wspierani przez komentarze ekipy. Jeżeli rozumiesz chociaż trochę angielski, to dowiesz się wiele o historii każdego samochodu i posłuchasz rad od szalonego mistrza gymkhany Kena Block‚a.

Podsumowując, DiRT3 mnie nie zawiódł, to gra do której siadasz i czerpiesz z niej miód godzinami. Jest długa, skutecznie wspierana przez Codemasters za pomocą DLC. Nie jest to szczyt obecnej generacji konsol, irytowało mnie od początku casualowe wyważenie poziomu trudnosci. Warto od razu przełączyć się na wyższy poziom, na casualu zabawa mija się z celem. W mojej opinii, można by poprawić też długość odcinków specjalnych, bo nie ma ich (mimo ich nie podważalnej jakości) zbyt wiele. DiRT idzie w tę stronę, w którą poszło już wiele innych serii. Dostajemy tu dużo wszystkiego w bardzo dobre oprawie. Nie uważam tej gry za techniczny majstersztyk, bo taka Forza 4 w nie których aspektach wygląda lepiej. Tu liczy się poczucie prędkości i klimat, w DiRT’a po prostu chce się szarpać. Gra warta swojej (co ciekawe niskiej, można już kupić za nieco ponad stówkę) ceny, długa. Odnajdzie się tu i gracz nie wymagający za wiele, jak i hardcorowiec, który przełącz na widok zza kierownicy i będzie skakał po trasach, poleca

 

PLUSY:

•multi, oprawa i soundtrack

•gymkhana

•wciąga

 

MINUSY:

•mała ilość OS’ów

•zbyt łatwa na podstawowych poziomach

 

 

OCENA: 8/10

 

Autorby juve

Tags from the story
, ,
Written By
More from konadmin

Arkham City bez pojazdów

Zapomnijmy o Batmobilu czy innych pojazdach Batmana w Arkham City.
Read More
dirt3_logo_small

Colin McRae był moim ulubionym zawodnikiem WRC, w latach 90, rzesze fanów zaczęły ze zwiększonym zainteresowaniem przyglądać się tej dyscyplinie sportu. Szkocki kierowca zasłynął z jeszcze jednej rzeczy, jego nazwisko sygnowało jedną z najlepszych serii wyścigowych ever.

" />