Czasowa ekskluzywność, czyli jak Microsoft uratował Tomb Raidera

Kiedy w czerwcu zeszłego roku media growe na całym świecie informowały o kontynuacji „Tomb Raidera” z 2013 roku, nikt nie mógł podejrzewać, że wkrótce ta zapowiedź wywoła ogromną falę oburzenia. Czasowy exclusive „Rise of Tomb Raider” na Xboxie One, okazał się dla Microsoftu mieczem obusiecznym. Zadana rana była na tyle głęboka, że firma postanowiła wkrótce potem zmienić swoją politykę. 

Zacznijmy jednak od początku, czyli od wspomnianego czerwca 2014 roku. Po piętnastu miesiącach od wydania nowych przygód Lary Croft, które okazały się restartem całej serii, Crystal Dynamics zapowiedziało kontynuację ciepło przyjętej przez graczy produkcji. Nie było w tym nic dziwnego, poprzednia część miała na tyle otwarte zakończenie, że aż prosiło się o ciąg dalszy. Prośby fanów zostały szybko spełnione w myśl zasady, że nie zarzyna się kury znoszącej złote jaja, choć pod względem finansowym gra nie spełniła pokładanych nadziei i Square Enix nie było zadowolone z wyników sprzedaży. W dzień zapowiedzi wypuszczono półtoraminutowy zwiastun, który informował, że gra ukarze się na jesień 2015 roku, bez podania platform docelowych, jak ma to zazwyczaj miejsce.

Kilka dni później rozpoczęło się E3 i niestety nie wszystkie wątpliwości zostały rozwiane. Wyraźnie brakowało jasnego komunikatu, który mógłby załagodzić całą sytuację, ale ani przedstawiciele Microsoftu ani Crystal Dynamics nie chcieli wyjawić, czy w zasadzie „Rise of Tomb Raider” jest pełnoprawnym exclusivem na Xboxa One, co w zasadzie oznaczałoby podpisanie długoterminowej umowy między producentem a Gigantem z Redmond, czy będzie w pierwszej kolejności wydany na konsole „Zielonych”, a edycje na inne platformy ukażą się z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Zamieszanie było na tyle duże, że nigdzie nie poinformowano, że gra ukaże się także na konsolach poprzedniej generacji, czyli w przypadku czasowej ekskluzywności na Xboxie 360 w pierwszej kolejności.

1

Fora rozgrzały do czerwoności. Ile osób, tyle opinii, a każda okazywała się odbiegać od prawdy. Jedni uważali, że „Rise of Tomb Raider” ukaże się wyłącznie na XBO i ominie resztę platform, inni że gra będzie ekskluzywną produkcją na obie konsole Microsoftu, jeszcze inni zgadywali, kiedy gra zostanie wypuszczona na inne platformy. Dochodziło do sytuacji, gdzie zwolennicy Sony obrażali, a wręcz oskarżali drugi obóz, że „przywłaszczyli” sobie markę „Tomb Raider” dla siebie. „Zieloni” nie pozostali dłużni „Czarnym” i wyśmiewali serię „Uncharted”, czynią ją z góry gorszą od nowych przygód Lary Croft.

Co najciekawsze, nikt nie oskarżał Crystal Dynamics czy Square Enix o to, że sprzedali Microsoftowi „Rise of Tomb Raider”. Sama seria też wyszła z całego zamieszania bez szwanku. Dostało się jedynie Gigantowi z Redmond, a wściekli fani poprzedniej odsłony gry nie pozostawiali na nich suchej nitki. Był to czysty biznes, do tego niezwykle przemyślany zarówno przez Microsoft jak i Square Enix, ale najwyraźniej niektórym ciężko było to zrozumieć. Gdyby nie był to „Tomb Raider” ani Lara Croft, a jakaś produkcja inspirowana przygodami pani archeolog, najprawdopodobniej gracze machnęliby na nią ręką, a posiadacze Xboxa One widzieliby w niej konkurencję dla „Uncharted”. Jednak gra, która ma swoje wieloletnie tradycje, dodatkowo regularnie wychodząc na wszystkie dostępne w danym czasie platformy, nie mogła nagle stać się exclusivem. Takie praktyki od zawsze były krytykowane, choć tym razem przerosło to nawet sam Microsoft.

4

Sprawa wyjaśniła się dopiero przed targami Gamescom w połowie sierpnia. Phil Spencer, szef xboxowego działu, w rozmowie z amerykańskim Eurogamerem potwierdził, że „Rise of Tomb Raider” to jedynie czasowy exclusive na konsole Microsoftu i zostanie wydany na jesień 2015 roku, co oznaczało, że edycji na inne platformy nie należy spodziewać się przed 2016. Spencer nie zdradził jakiego rodzaju została podpisana umowa między nimi a Square Enix. Szybko zaczęto obawiać się, że Microsoft mógł kupić sobie także ekskluzywne dla ich konsol dodatki do gry, które miałby nigdy nie ukazać się na PC oraz konsolach Sony.

Dopiero pod koniec grudnia, Microsoft ogłosił, że stał się wydawcą gry. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Gigant z Redmond wydaje jedynie gry wyprodukowane przez wewnętrznych deweloperów. Najwyraźniej było to częścią umowy ze Square Enix, która w oświadczeniu została przyrównana do umowy zawartej między Microsoftem a Capcomem w czasie prac nad „Dead Rising 3”. Sandboxowa produkcja o zombie była exclusivem na Xboxa One jedynie przez dziesięć miesięcy. Po tym czasie gra ukazała się na komputerach osobistych, pomijając platformę Sony.

3

„Rise of Tomb Raider” dojrzewało w studiu Crystal Dynamics aż przyszły kolejne targi E3, gdzie na konferencji Microsoftu pokazano nowy gameplay z gry. Zmiany w stosunku do poprzedniej części były widoczne gołym okiem i gra szybko stała się obiektem zazdrości posiadaczy PlayStation 4. Pod koniec lipca Square Enix zdradziło, że pierwsza część umowa z Microsoftem kończy się na początku przyszłego roku i „Rise of Tomb Raider” ukaże się na PC w pierwszym kwartale. Posiadacze konsol Sony musieli czekać kilka miesięcy dłużej, bo gra na PS3 i 4 będzie miała swoją premierę dopiero rok od wydania na konsole Microsoftu.

Wątpliwości w końcu zostały rozwiane, a internetowy hejt powoli zaczął tracić na znaczeniu. Jednak w całej tej sytuacji jest jeszcze jeden, nieporuszony wcześniej wątek. Seria „Uncharted” od dawna porównywana jest do „Tomb Raidera”. Gdy Lara Croft na kilka lat zniknęła ze sceny, swoje rządy rozpoczął Nathan Drake. Choć obie gry znacząco się różnią, to jednak charakter obu produkcji i podobny gameplay skłaniają do licznych porównań. Mniej więcej w okresie zapowiedzi „Rise of Tomb Raider”, Sony zapowiedziało „Uncharted 4”, które miało ukazać się pod koniec 2015 roku. Jak się później okazało, Sony samo sobie strzeliło wtedy w stopę.

5

Microsoft był jedynym wyjściem dla Square Enix, aby „Rise of Tomb Raider” nie musiał bezpośrednio rywalizować z „Uncharted 4”. Wyobraźmy sobie sytuację, że obie produkcje wychodzą w tym samym okresie, ale gra od Crystal Dynamics pojawia się również na konsolach Sony. Posiadacze PlayStation 4 w większości wybraliby własnego exclusive’a, prawdopodobnie sięgając po nowego „Tomb Raidera” dopiero podczas jednej z promocji, jakieś osiem miesięcy po premierze gry. Dla Square Enix nie był to opłacalny biznes i byli skazani na łaskę Giganta z Redmond. Gdyby nie ogłoszenie prac nad czwartą częścią „Uncharted” oraz chęci wydania gry pod koniec 2015 roku, możliwe że umowa z Microsoftem nigdy nie weszłaby w życie, bo Square Enix nie poczułoby się zagrożone. Daleko jestem od wniosku, że Microsoft uratował „Rise of Tomb Raider”, ale gdyby nie czasowa ekskluzywność, gra nie sprzedałaby się tak dobrze na konsolach Sony, jak na innych platformach.

Dopiero w marcu tego roku, Sony ogłosiło przełożenie premiery „Uncharted 4” na wiosnę 2016 roku. Gra oficjalnie ma ukazać się w marcu, ale ciężko, żeby obie serie nadal ze sobą nie rywalizowały. Oliwę do ognia całej sytuacji na pewno dodał fakt, że Sony ustaliło datę premiery całej kolekcji gier z serii „Uncharted” na październik. Zaledwie trzy tygodnie przed premierą „Rise of Tomb Raider”. Dlatego też nowy „Tomb Raider” nie miał prawa pojawić się na platformach Sony w tym roku, ani na początku przyszłego. Rywalizacja z „Uncharted” nie byłaby sprawiedliwa, bo gra przez wielu uważana jest za serię stojącą wyżej od przygód Lary Croft.

6

Sam Microsoft stał się ofiarą niesprawiedliwej krytyki, choć część winy za niedoinformowanie leży również po ich stronie. Ciężko oczekiwać aby zdradzili wszystkie punkty zawartej umowy, ale gdyby od początku postawiono na transparentność, cała sprawa nie zostałaby napompowana do tak wielkich rozmiarów. Na początku sierpnia Gigant z Redmond ogłosił, że przestaje płacić za czasową ekskluzywność gier i dodatków i skupi się na inwestowaniu we własne marki. Spencer przyznał, że chce zachować silne relacje z producentami third-party, ale płacenie za czasową ekskluzywność nie leży w długoterminowej strategii firmy. Nadal będą zlecali zewnętrznym firmom produkcji gier, a potwierdzenie tego mamy otrzymać już w przyszłym roku, kiedy to Remedy Entertainment skończy prace nad „Quantum Break”, a „Scalebound” jest exclusivem od Platinum Games.

Choć Microsoft przez ostatni rok sporo zyskał w oczach graczy, nie tylko tych, którzy skusili się na kupno Xboxa One, jeszcze przez długi czas „podkupienie” „Rise of Tomb Raider” będzie odbijało im się wizerunkową czkawką. Jednak nam graczom pozostaje liczyć, że nowe przygody Larą Croft okażą się jeszcze lepsze niż poprzednie.

More from Radosław Krajewski

Czasowa ekskluzywność, czyli jak Microsoft uratował Tomb Raidera

Kiedy w czerwcu zeszłego roku media growe na całym świecie informowały o...
Read More