Classic Review – MediEvil

Pierwsze PlayStation jest platformą, na której ukazało się wiele legendarnych, pamiętnych hitów. Jeden z nich to przygody niejakiego Sir Daniela Fortesque, sympatycznego rycerza z ambicjami na wielkiego bohatera – maskotki pierwszego PlayStation.

Jeden z najlepszych bohaterów ery pierwszego PlayStation!
Jeden z najlepszych bohaterów ery pierwszego PlayStation!

W przeszłości na ziemiach Gallowmere miała miejsce wielka bitwa, szturm na fortecę czarnoksiężnika Zaroka. Nasz protagonista, ulubieniec króla, w ferworze walki i z chęcią zdobycia sławy wybiegł przed szereg, rzucając się na wroga. Pech chciał, iż mężny Danny zgasił w lewym oku pierwszą ze strzał i padł trupem. Zamiast sławy i czci, nieszczęśnik stał się obiektem żartów i kpin. Tak upragniony Hall of Fame (które niejednokrotnie odwiedzimy w grze) zamieniony został na kryptę na podmiejskim cmentarzysku. Historia rycerza zaczęła się nieciekawie, twórcy jednak dają mu kolejną szansę. Z naszą pomocą będzie mógł przywrócić utracony honor i zmyć hańbę. W tym momencie wkracza ponownie czarnoksiężnik Zarok, który po latach powraca ze sprytnym planem zemsty. Zaklęcie, którym omamia mieszkańców królestwa i przywraca do życia zmarłych jest szansą dla naszego Daniela Fortesque.

Rozgrywka w MediEvil opiera się o nieskomplikowane mechanizmy. Zaczynamy w krypcie, a naszymi doradcami podczas podróży są dwa posągi (bardzo wygadane i charakterystyczne). Przed wyruszeniem dalej, warto jest się po miejscu wiecznego spoczynku rozejrzeć, ot chociażby po to, by zebrać trochę złota i pierwszy oręż. Po opuszczeniu krypty trafiamy na cmentarz, który jest pierwszym sprawdzianem umiejętności bojowych.

Walka oparta jest o prosty w obsłudze system bloków i uderzeń. Daniel dzierżyć może miecze, młoty, maczugi (które można podpalać), kusze czy tarcze. Wspominany przeze mnie Hall of Fame to miejsce gdzie jesteśmy obdarowywani coraz ciekawszymi narzędziami zemsty. To tutaj Sir Dan wdaje się w humorystyczne pogawędki ze swoimi sławnymi koleżkami. W robieniu interesów z nimi kartą przetargową są kielichy dusz. Polega to na tym, że na każdym poziomie musimy wyrżnąć w pień odpowiednią liczbę wrogów, by takowy napełnić. Kielichy znajdują się w różnych (często poukrywanych) miejscach na planszach. Jest się jednak o co starać, herosi są bardzo szczodrzy. Nadmienię tylko mocarny młot czy niezastąpioną kuszę, a w dodatku, często też sypną złotem lub fiolką życia. Złoto jest używane jako waluta, a z jego pomocą możemy zakupić chociażby bełty do kuszy, nożyki czy nowe tarcze (te dość szybko potrafią się zużyć). Uzbrojenie jest zróżnicowane i każdy znajdzie coś dla siebie. Mają miejsca też ciekawe baśniowe przegięcia, jak chociażby smoczy hełm dający odporność na ogień.

Zwiedzając Gallowmere niejednokrotnie trafiamy w unikatowe i gotyckie miejsca. Klimat horroru jest utrzymany jednak w sposób bardziej baśniowy. W tamtych czasach MediEvil był jedną z piękniejszych produkcji ujętych w 3D. Każda lokacja miała swój specyficzny klimat. Groteska i humor to dwa terminy, którymi mógłbym opisać przygody Fortesque. Czuć było mrok ale i szczyptę humoru, który przeplatał się w całej grze. Do dziś nie zapomnę lokacji na wsi (Sarecrow Fields), gdzie po polu buszowały dziwne istoty, które za każdym razem gdy podszedłem do pola wciągały mnie do środka. Każda miejscówka ma swój własny bestiariusz i klimat. Na Sarecrow Fields walczymy z zaklętymi strachami na wróble (upierdliwe i trudne do ubicia), w pobliskim miasteczku tłuczemy się z opętanymi mieszkańcami, a gdy trafiamy do mrowiska naszymi przeciwnikami stają się mrówki. Twórcom nie można zarzucić sztampy, wszak boss etapu Pumpkin Village to zmutowana ogromna dynia! Po wszystkich tych planszach poruszaliśmy się przy użyciu mapy, co, jak na tamte czasy, było ciekawym patentem, tym bardziej istotnym, że mogliśmy wrócić do każdego wcześniej odwiedzonego miejsca. 

Mroczne lokacje z charakterystycznym humorem to było to, co cechowało MediEvil.
Mroczne lokacje z charakterystycznym humorem to było to, co cechowało MediEvil.

Słów kilka należy powiedzieć o oprawie audiowizualnej. Szczerze powiedziawszy, sam nie wiem do czego (nawet po latach) mógłbym się przyczepić. W 1998 roku MediEvil prezentował się znakomicie. Klimatu każdego poziomu i pieczołowitości wykonania na próżno było szukać u konkurencji. Na gromkie brawa zasługiwała również sama postać Sir Dan’a. Prezentowała się bajecznie, jego animacja stała na dobrym poziomie, a kościotrup sam w sobie był sympatyczną postacią, której nie dało się nie lubić. Kolorystyka także odgrywała niemałą rolę, gra została bowiem wykuta w kanwie gotyckiego horroru, ale ubarwiona bardzo wyraźnie, co odróżniało ją od reszty. Twórcy postarali się o to, aby każda lokacja była z innej bajki, poziomy były dość spore i zdarzały się łamigłówki (np. partyjka szachów). Całokształtu dopełniała wspaniała muzyka, będąca bardzo mocną stroną produkcji. Sony postarało się o naprawdę dobry soundtrack, dźwięki w grze potęgowały groteskowy klimat.

Przygody Sir Daniela Fortesque były i są jedną z wspanialszych gier na PlayStation. Mimo iż produkcja nie jest zbyt skomplikowana, a walka opiera się o proste cięcia i uniki, MediEvil na tamte czasy był dziełem wybitnym. Przyczepić się można tylko do poziomu trudności, który niestety nie jest zbyt wygórowany, gra jest długa ale prócz bossów i zręcznościowych momentów, nie ma tu nic trudniejszego. Jako że to przedstawiciel przygodówek, nie raz trzeba się napocić by dojść z miejsca A do miejsca B.

Podsumowując, MediEvil zapisał się w historii jako niezwykle klimatyczna, wciągająca i unikatowa opowieść. Nawet po latach nie można odmówić jej uroku. To właśnie on jest najistotniejszym elementem tego staruszka. Tytuł mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim fanom klasycznych gier. Pomyśleć tylko, iż Sony uraczyło nas dziś, kilkanaście lat po premierze tej perełki, takim średniakiem jak Knack…a nie łatwiej było sięgnąć po legendę?

Written By
More from konadmin

Kochasz platformówki? Zakup PlayStation Vita!

Sony, z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, zamieściło w sieci ciekawą...
Read More